czwartek, 27 marca 2014

VI. Rozdział 2

             Wiele osób dziwiło się, że Danea nie potrafiła nie lubić Domino. Bądź, co bądź znała ją prawie od samego początku i widziała jak z małej dziewczynki stała się kobietą. Pierwsze ich spotkanie miało miejsce, gdy jeszcze jej siostrzenica nie miała świadomości, a cały swój czas spędzała w brzuchu Natashy Gray. To Alexis, jako jedna z pierwszych dowiedziała się, że dziewczyna jest w ciąży i to ona wspierała ją najmocniej. Po raz kolejny spotkała ją, gdy Danielle miała dziesięć lat i przybyła po raz pierwszy na Olimp. Tak jak większość się spodziewała, na samym początku Danea w ogóle jej nie polubiła. A chodziło tylko o to, że jej ojcem był Shane. Ku jej własnemu zaskoczeniu potrzebowała naprawdę niewielkiej ilości czasu, aby polubić, a po tym pokochać dziewczynkę z dwoma kiteczkami. Kolejne ich spotkanie odbyło się w Gdańsku, gdzie Domino pojawiła się, aby przekazać coś Adrianowi. Wtedy, mimo że Maja w ogóle jej nie pamiętała, to i tak jej pomogła. Ich drogi krzyżowały się prawie w każdym wcieleniu. Nikogo nie zdziwiło, że to właśnie Domino pokazała Elaine drogę na zamek. Teraz w tym życiu Danea widziała swoją siostrzenicę prawie codziennie. Wyspa, na której mieszkali i Olimp znajdowały się naprawdę blisko siebie. To jednak wcale nie było plusem. To miejsce podlegało zupełnie innym prawom, niż siedziba Odwiernych. Ona owszem widziała Domino codziennie, ale dla czarownicy każde spotkanie odbywało się raz w miesiącu. Było to naprawdę coś zaskakującego i zabawnego dla Danei. Również dzięki temu była wstanie obserwować zmiany w wyglądzie dziewczyny. Widziała jak z zaledwie piętnastoletniej osóbki staje się dwudziestoletnią kobietą.
            Gdy otworzyła drzwi swojej komnaty ujrzała siedzącą w oknie Domino. Wyglądem nie zmieniła się za bardzo od ostatniego spotkania. Czarne włosy przepasane białymi wstęgami opadały jej luźno na plecy. To dzięki nim otrzymała od dzieci w domu dziecka takie przezwisko. Zielone oczy o migdałowym kształcie były bardzo podobne do oczu Shanea. Domino dzięki temu, iż zajęła miejsce Afrodyty i stała się jedną z dwunastki. Była jedną z najsilniejszych Odwiernych, dlatego nie musiała się martwić, że ktoś kiedykolwiek ją zabije. Mogła żyć wiecznie. Nie to, co Przeklęci.
            - Mam wrażenie, że minął tylko jeden dzień od naszego spotkania – zaśmiała się Danea.
            Domino posłała jej krzywy uśmiech, który po chwili zmienił się na ten życzliwy.
            - Zależy, dla kogo – powiedziała po chwili, gdy Danea znalazła się koło niej.
            Przywitały się niczym dwie najlepsze przyjaciółki. Następnie usiadły obok siebie w oknie i zaczęły swój codzienny rytuał. Najpierw Księżniczka opowiadała jej o tym, co zmieniło się w jej życiu przez ten jeden dzień. Zazwyczaj nie było tego dużo, dlatego szybko przechodziły do części Domino, gdzie naprawdę wychodziło, jaka z niej gaduła. Opowiadała jej o swoich misjach, młodych Odwiernych, których szkoliła, czy o jej odwiecznym problemie z Aresem. Mężczyzna, którego przez naprawdę długi czas uznawała za swojego brata, miał żal do Domino za to, że zajęła miejsce Afrodyty. Wszyscy wiedzieli z mitologii, że bogini miłości była żoną Hefajstosa i kochanką Aresa. W tym akurat się w ogóle nie pomylili. Tak jak jej były mąż był naprawdę wdzięczny Hermesowi i Przeklętym za pozbycie się problemu, jakim była dla niego Afrodyta, tak Ares nadal nie mógł przełknąć tego gorzkiego owocu. Uważał, że jego ukochana została wrobiona przez Przeklętych i samą Domino, aby ta zajęła jej miejsce. Najmniej interesował go fakt, że wszyscy doskonale wiedzieli, co takiego zrobiła i komu pomagała. On nadal wymyślał różne teorie, w których uznawał wszystkich innych za winnych, a nie jego zmarłą już ukochaną.
            Wielką nowością było dla Danei usłyszenie nowych planów siostrzenicy. Dziewczyna postanowiła skończyć edukację. Wcześniej nie było jej dane tego zrobić, ponieważ jej prawny opiekun, którym był Adrian, został przeniesiony do innych czasów wraz z resztą Przeklętych. Domino miała wybór. Albo zgodziłaby się na kolejne kilka lat spędzonych w domu dziecka, albo ucieczkę z dotąd znanego jej świata i rozpoczęcie życia w innym, magicznym miejscu. Właśnie tą drugą opcję wybrała. Tam oczywiście codziennie miała jakieś zajęcia. Była uczona, albo sama kogoś uczyła. Atena bardzo często dawała jej prywatne lekcje, dzięki czemu nadrobiła prawie dziesięć lat straconej nauki. To jednak nadal nie było to, czego chciałaby Domino. Wymarzyła sobie, że do pełni szczęścia potrzebowałaby tylko rozpoczęcia i zakończenia studiów. Tak jak się spodziewała Danea, Zeus zgodził się, ale pod milionem warunków, które musiała spełnić, aby jej na to pozwolił.
            Właśnie w ten sposób minęła im pierwsza godzina spotkania. Po tym nadeszła ta trochę mniej miła część. Teoretycznie żadna czarownica, prócz Tori, nie powinna przebywać w tym miejscu, a już tym bardziej jedna z dwunastki. Domino naprawdę musiała wiele naobiecywać Zeusowi, aby ten zrobił z niej kogoś podobnego do ambasadora, dzięki czemu mogła, raz w miesiącu pojawić się na wyspie obok Olimpu i spotkać się ze znajomymi. Wszyscy Olimpijczycy mimo wielu sprzeczek między sobą jednogłośnie stwierdzili, że wolą złamać swoje reguły i pomóc Danei i jej Przeklętymi, niż pozwolić po raz kolejny wygrać Tori. Tylko dzięki temu mogła liczyć na pomoc w wielu sprawach.
            Nim zaczęły rozmawiać o interesach, zastała naprawdę długa cisza.
            - I co? Dowiedziałaś się czegoś w mojej sprawie? – zapytała w końcu Danea, nie mogąc wytrzymać ciszy, która zapadła.
            - Oczywiście. Czy kiedykolwiek cię zawiodłam? – zapytała z uśmiechem. Po tym jednak jej mina trochę zrzedła. Aby to ukryć, zaczęła mówić. – Jak się okazało, olimpijczycy trzymają u siebie wielką księgę, gdzie jest prowadzony spis wszystkich dziwnych paranormalnych zjawisk. Głownie są tam opisani Przeklęci, którzy powstali i czarownice, które ich stworzyły. Jak się okazało tak naprawdę Tori nie była pierwszą eksperymentującą z życiem. Takich osób było o wiele więcej, ale żadna z nich nie robiła tego na tak dużą skalę, jak ona. Wracając jednak do tematu. Twój dziadek od strony matki był właśnie jedną z takich osób. Tak bardzo kochał twoją babcię, że nie mógł pozwolić jej umrzeć. Ożywił ją i zrobił z niej Przeklętą. Po kilku latach na świat przyszła twoja matka. Dzieci pomiędzy Odwiernym, a Przeklętym są jeszcze większą rzadkością, niż osoby takie jak ja. Twoja matka nie była czarownicą, ale posiadała trochę magicznych zdolności. Po tym zaszła w ciążę z Henrykiem i urodziła ciebie. Chcąc, nie chcąc odziedziczyłaś po niej kilka zdolności, a jedną z nich jest odporność na iluzje i niewielkie ilości magii, która płynie w twoich żyłach.
            Danea ucieszyła się, że w końcu poznała prawdę, ale nie sądziła, że będzie ona wyglądać w taki sposób. Zrozumiała, że tak naprawdę jeszcze wielu rzeczy nie wie. Po tym przeszły na trochę mniej drażliwy temat, którym było odnalezienie wejścia do siedziby Tori. Księżniczka opowiedziała Domino o kolejnej próbie wtargnięcie na teren czarownicy, a ta przekazała jej, że dostała potwierdzenie od Zeusa, że takowe wejście istnieje. Teraz tylko należy je odnaleźć.
            Ku niezadowoleniu Domino, jej czas na tej wyspie był ograniczony do trzech godzin. Zawsze po zakończeniu tej oficjalnej części szła spotkać się z Adrianem. Tym razem również to zrobiła. Zanim jednak zniknęła z komnaty, odwróciła się w stronę Danei i spojrzała jej w oczy.
            - Wiesz, czemu Tori mimo swojej mocy jeszcze stąd nie uciekła? To miejsce chronione jest jakąś dziwną barierą, która uniemożliwia czarownicy wydostanie się stąd. Dotarcie do tego miejsca jest łatwe, ale ucieczka już nie. Jeśli nie ma się sprzymierzeńca na Olimpie, jest to niemożliwe.
            Tymi słowami pożegnała się z nią.  Danea jeszcze przez jakiś czas rozmyślała na ten temat. Domino często potrafiła przewidzieć, co niedługo wydarzy się w jej życiu. Dawała jej wtedy niewielkie wskazówki. Tej jednak nie zrozumiała. Gdy już całkowicie z tego zrezygnowała, ktoś zapukał do drzwi jej komnaty. Stanęła w nich ta sama dziewczyna, która przyszła powiadomić ją o pojawieniu się Danielle. Tym razem również kogoś przyprowadziła.
            Danea naprawdę potrzebowała dużo czasu, aby zorientować się, kogo tak naprawdę widzi przed sobą. Po tym nawet tego nie kontrolując rzuciła się im na szyje. Były to osoby, które znała prawie doskonale i do tego oboje byli jej rodzeństwem. Remi wyglądał dokładnie tak samo jak w dniu, w którym szli razem do studni. Miał nawet na sobie to samo ubranie. Alice była o wiele bledsza i chudsza niż zwykle, ale również trzymała się całkiem nieźle.
            - Co wy tu robicie? – zapytała w końcu, gdy pierwszy szok minął.
            - Jak to, co? Przybyliśmy zobaczyć zakończenie tej historii – zaśmiał się Remi.
            Po tym opowiedzieli jej o tym, co działo się, gdy Maja umarła. O tym jak przenieśli się w to miejsce. Nie trafili trochę z czasem, bo nie pojawili się tu wraz z nimi. Przybyli na wyspę tego dnia rano i przez długi czas szukali Danei. Dziewczyna była naprawdę szczęśliwa, że ich widzi. Mimo, że każdy z nich zdradziło ją kiedyś w mniejszym lub większym stopniu i tak nadal byli rodzeństwem.          
Do Danei nagle i niespodziewanie dotarły słowa Domino. Spojrzała z przerażeniem na Alice.
            -  Wiesz, że nie jesteś wstanie wydostać się stad? – zapytała ją prosto z mostu.
            Dziewczyna zrobiła smutną minę.
            - Zdążyłam to zauważyć. No cóż, dopóki nie znajdziemy metody, będziesz musiała gościć nas w swoich progach.
            Danea uświadomiła sobie, że powinni brać pod uwagę opcję, że w ogóle się stąd nie wydostaną. Nie powiedziała im tego. Wolała to przemilczeć.

            Dzięki pojawieniu się dwójki nowych przybyszów życie na zamku zaczęło wyglądać całkiem inaczej. I tu wcale nie chodziło o to, że wielu im nie ufało, ponieważ kiedyś, w przeszłości zdarzyło im się pomóc Tori. Ta zmiana dotyczyła bardziej życia Danei. W końcu nie codziennie odzyskuje się dwójkę swojego rodzeństwa. Ta informacja dominowała ponad innymi i często nie pozwalała jej normlanie myśleć. Tak naprawdę to bardziej cieszyła się z powrotu Remiego. To z nim spędziła prawie dwadzieścia lat życia, jako Nadie Blanchard i to on pomógł jej znaleźć miecz, choć nie poszedł z nią do tej studni. Choć to Alice powinna być dla niej tą bliższą siostrą, to wcale tak nie było. Danea domyślała się, że chodzi tu o to, że Alice osobiście ją zabiła. Czarownica doskonale o tym wiedziała i każdego dnia starała się walczyć z tą łatką, którą przyczepiła do niej Tori dawno, dawno temu.
            Przez przybycie tej dwójki Danea mogła dowiedzieć się dokładnie, co stało się po tym, jak ona walczyła pod ziemią z Tori i ze swoimi lękami, ale także Alice zagwarantowała jej, że Shane nadal żyje. Chodziło wiele plotek pomiędzy Przeklętymi, że Twórczyni posiada broń, która potrafi zabić nawet jednego z nich, co teoretycznie jest niemożliwe. Nikt jednak wcześniej jej nie widział, nawet Alice, dlatego musieli rozważać, że coś takiego istnieje, przez co ich życie jest zagrożone. Danea wiele razy zastanawiała się, czy jeżeli taka broń istnieje, to czy Tori nie zabiłaby nią swojego brata. W takich momentach zawsze starła się pocieszyć, że jeśli czarownica chciałaby to zrobić, to tylko na jej własnych oczach, więc na razie powinien jeszcze żyć. Było to dosyć marne pocieszenie, ale zawsze lepiej coś takiego, niż życie w nieświadomości.
            Jak się okazało, ich przybycie było bardzo przydatne i dodało trochę świeżości do zajęć, które miała Danea. Choć Adrianowi bardzo się to nie podobało, Remi bardzo często przychodził i rzucał jakieś kąśliwe uwagi w stronę Księżniczki tak, aby pobudzić ją do większego wysiłku. Raz czy dwa nawet z nim walczyła. Nie władał bronią tak zręcznie jak Adrian, ale przewyższał go sprytem, dlatego dziewczyna bardzo szybko kończyła swoją walkę rozpłaszczona na zimnej posadzce. Zmieniły się również zajęcia prowadzone przez Elaine. Ona jednak nie miała pretensji do Alice, która okazała się bardzo przydatna. Z racji tego, że była czarownicą, a to, co tworzyła było prawdziwe, trudniej im było zastąpić to iluzją. Po naprawdę długich i mozolnych próbach w końcu udało jej się zastąpić prawdę iluzją, z czego nawet jej siostra była zadowolona. Gdy dowiedziała się, że w jej żyłach płynie również krew czarownic, starała się nauczyć ją kilku magicznych sztuczek, które mogły być przydatne w walce. Było to o wiele trudniejsze, ale naprawdę warte uwagi.  Jedynie zajęcia z Delią nie uległy zmianie. Zmieniło się tylko jej nastawienie do świata. Przestała w końcu chodzić naburmuszona, smutna albo zła. Teraz na jej twarzy częściej gościł uśmiech. Danea dowiedziała się w tajemnicy od Remiego, że chodziło tu Tommiego. Przez te wszystkie lata dziewczyna nie była pewna, czy on nadal żyje, czy porostu wszyscy ją nim szantażują. Teraz jednak Alice zapewniła ją, że młody żyje, ale jest pod magiczną kontrolą Tori. Jednak sam fakt, że Tommiemu nic nie jest, doprowadziło ją do takiej radości.
            Dzięki przybyciu nowych gości wizyty Domino również wygalały nieco inaczej, niż wcześniej. Dziewczyna spędzała bardzo dużo czasu na rozmowach z Alice. Danea nie wiedziała, o czym one tak dyskutują, ale nie chciała się wtrącać. Czekała, aż one same z własne woli jej to wytłumaczą. Niestety nie zapowiadało się, aby coś takiego nastąpiło.
            Jedną z nowych zmian było również to, że zamiast prowadzić zajęcia jej nauczyciele często siadali koło niej i opowiadali różne historie ze swojego życia. Najczęściej robił to Adrian, który wraz z Shaneam uwielbiał robić psikusy, gdy jeszcze byli ludźmi. Danea przysłuchując się tym historiom czuła nostalgię. Kiedyś przyjaźń obu chłopaków była czymś naprawdę pięknym i niespotykanym. Wystarczyło tylko jedno nieporozumienie, a wszystko zostało zniszczone w ciągu kilku sekund. Może obaj starali się odbudować swoje relacje, ale pewnie nigdy nie będzie to już wyglądało tak jak kiedyś.
            Elaine rzadko mówiła o swojej przeszłości. Niekiedy tylko dorzucała coś do historii Adriana, ale sama nigdy żadnej nie opowiadała. Ten fakt Danee bardzo gryzł. Zastanawiała się, co takiego przytrafiło się jej w przeszłości, że nie chciała nikomu o tym wspomnieć. Danea za punkt honoru postawiła sobie fakt, iż pozna historię przemiany śmierci niektórych Przeklętych. Do zamknięcia tej listy pozostał jej Cam i właśnie Elaine.
            W dzień, w którym wszystko miało się zmienić w końcu przełamała swój strach i wprost zapytała się przyjaciółkę o nurtującą ją rzecz. Elaine na początku była zdziwiona tym pytaniem. Przez chwilę nawet szukała wymówki, aby nie opowiadać jej niczego. W końcu jednak po długich namowach Danei zaczęła swoją opowieść.
            - Jak wiesz, kiedyś mieszkałam w tym samym miasteczku, co reszta. W porównaniu do innych, moi rodzice byli bogaci i wysoko postawieni. Nie przeszkadzało im to, że spotykam się z Adrianem, czy Shanem do puki robiłam to, co chcieli. Zanim sama zginęłam i zostałam przywrócona do życia, nie wiedziałam, w jakim świecie żyją obydwoje. Pewnego dnia ojciec powiedział mi, że jestem już na tyle dorosła, iż może mnie wydać za mąż. Kandydatów do mojej ręki było dwóch. Jeden z nich miał pięćdziesiąt lat i władzę, której potrzebował mój ojciec. Drugi natomiast był od niego o wiele młodszy, mniej bogaty, ale należał do rodziny sprzymierzonej z królem. Szybko zdecydowałam, który bardziej mi odpowiada, co niezmiernie ucieszyło mojego ojca.  Wiele osób, w tym również moja matka, zarzucało mi fakt, iż zbytnio podporządkowywałam się woli ojca oraz, że sama nie miałam na tyle rozumu, aby mu się sprzeciwić. Mnie jednak ten fakt w ogóle nie przeszkadzał. Zgodziłam się wyjść za tego młodszego mężczyznę. W tamtym okresie ograniczyłam stosunki z Adrianem i Shanem do minimum, dlatego nie zauważyłam tych wszystkich zmian w ich życiu, w związku z ich przemianami. Pewnego dnia, kilka tygodni przed ślubem, mój narzeczony zaprosił mnie na kolację do swojej posiadłości. Nie widziałam w tym niczego złego, mimo że wcześniej tego nie robił. Jak się okazało, nie powinnam była tam przychodzić. Po kolacji zaprosił mnie na spacer. Gdy znaleźliśmy się daleko od wzorku innych ludzi zaczął się do mnie dobierać. Uderzyłam go, co rozwścieczyło go jeszcze bardziej niż fakt, że nie chciałam się z nim przespać. Powalił mnie na ziemię, po czym jednym ruchem wbił mi sztylet w lewe oko. Po tym poderżnął mi gardło. Obudziłam się dzień później w domu Tori. Czarownica od razu wytłumaczyła mi, co się stało i co zrobiła na prośbę Shanea. Jak się okazało chłopak załatwił mi alibi u ojca, dlatego moje zniknięcie nie wydało się jemu niczym dziwnym. Powstrzymał również mojego narzeczonego przed wyjazdem z miasteczka, gdyż szykował dla niego zemstę. Ja sama nie chciałam się na nim odegrać, miałam po prostu nadzieję, że wyjdzie i nigdy nie wróci. W końcu jednak wzięłam w tym udział. Ku mojemu zaskoczeniu nie planowali go zabić, tylko całkiem nieźle nastraszyć. Biedaka po tym wszystkim nazywali wariatem, niezrównoważonym psychicznie.
            Danea już dawno nauczyła się, że każda z historii przemiany nie była ani miła, ani przyjemna. Każda również była inna. To, co teraz usłyszała było czymś nowym. Nigdy wcześniej nie spotkała osoby, która nie chciała zemścić się na swoim prześladowcy. Nawet Delia, która w chwili śmierci miała czternaście lat torturowała, a po tym zabiła ojca za to, co zrobił jej i Tommiemu.
            Dziewczyna miała jeszcze bardzo dużo pytań dotyczących tego, co stało się później z mężczyzną i jak wyglądała zemsta Adriana i Shanea. Miała też nadzieję na wydobycie z niej jakiś informacji o Camie. Nie zdążyła jednak tego dokonać. Najpierw usłyszała huk, który na krótką chwilę ją ogłuszył. Po tym w pomieszczeniu pojawiło się ogromne światło, które oślepiło obie dziewczyny. Gdy trochę zbladło, wyszła z niego Domino. Wyglądała inaczej, niż normlanie. Była ubrana w typową szatę pochodzącą ze starożytnej greki, zamiast swoich włosów, miała perukę. Jej twarz była wykrzywiona w dziwnym grymasie, który zaniepokoił Danee.
            - Co się stało? – zapytała dziewczynę, pochodząc do niej.
            W porę udało jej się złapać Domino i posadzić na ziemi. Elaine szybko przyniosła kubek wody, który dziewczyna wypiła jednym duszkiem. Po tym siedziała przez chwilę wpatrując się w ścianę, jakby do końca nie wiedziała, co dzieje się na około.
            - Nie minął jeszcze miesiąc, prawda? – zapytała Danea, co zostało potwierdzone przez czarownice.
            - Nie mogłam czekać miesiąca. Zeus nie chciał się zgodzić, abym tu przybyła, dlatego musiałam zrobić to sama. Nie złość się na mnie, jeśli zniszczyłam ci coś w komnacie. Nigdy wcześniej nie robiłam tego sama, a już szczególnie bez pozwolenia.
Odwierna zaczęła cała drżeć. Danea zrozumiała, co takiego się z nią stało.  Domino opowiadała jej, że gdy przenosi się bez czyjejś pomocy, może być tak, że część duszy powędruje w inne miejsce, niż ciało. Był to proces odwracalny, ale taka osoba musiała szybko wracać do swoich czasów, w tym przypadku na Olimp.
            - Domino mów szybko, co się dzieje i wracaj do siebie. Nie chcemy cię przecież stracić!
            Te słowa chyba do niej przemówiły, bo spojrzała na nią trochę bardziej przytomnie, niż jeszcze chwilę temu.
            - Musicie wysłać kilka osób do wschodniej części murów. Jest tam ktoś, kto może wam pomóc. Musicie ich tylko złapać. To ważne. Oni wam pomogą.
            Po tym Domino zaczęła mamrotać coś pod nosem. Danea wiedziała, że dziewczyna nie skończyła jeszcze przekazywać im swoich informacji, ale nie mogła dopuścić to tego, aby jej siostrzenicy coś się stało. Gwałtownym ruchem złapała ją za ramię, po tym siłą wepchnęła w światło, które nadal znajdowało się za nią. Znów usłyszała huk, który wstrząsnął całym zamkiem i światło, które stało się tak silne, że nikt nie był wstanie na nie spojrzeć. Po tym zniknęło dając do zrozumienia, że Domino jest już tam, gdzie powinna.
            Chwilę później drzwi od pomieszczenia otworzyły się z hukiem, a do środka wpadł Adrian z mieczem w gotowości. Gdy zobaczył, że nic takiego się nie dzieje, podszedł do dziewczyn i prosił o wyjaśnienie. Elaine szybko opowiedziała mu, co takiego się wydarzyło i kazała mu zebrać cztery, pięć osób, aby jak najszybciej wyruszyć na poszukiwanie rzeczy lub osoby, o której mówiła Domino. Danea po chwili poszła za nimi i błagalnym głosem prosiła ich, aby wzięli ją ze sobą. Tak jak zawsze Elaine szybko zbyta ją jedną ze swoich wyuczonych formułek. Dziewczyna ze zrezygnowaniem ruszyła w stronę ogrodów, aby tam poczekać na wieści.
            To miejsce wyglądało identycznie, jak ogród na zamku w Anglii. Danea domyśliła się, że była to sprawka Elaine. W końcu to ona spędziła kilka miesięcy pielęgnując ten ogród. Nie było, więc nic dziwnego, że potrafiła doskonale go odtworzyć. Dziewczyna usiadła pod jednym z rozłożystych drzew, wpatrując się w morze, zastanawiała się, jak to wszytko wyglądałoby, gdyby na świcie nie istniała magia. Czy spotkałaby kiedykolwiek Shanea lub któregokolwiek ze znanych jej osób? Czy przez cały ten czas byłaby tylko rozpieszczoną Księżniczką zapatrzoną w siebie? Była pewna jednego, ojciec wydałby ją za mąż za jakiegoś szlachcica, który posiadałby duże wpływy. Żyłaby w luksusie i w taki sposób umarła.  Nie miałaby tyle rodzeństwa. Na świecie nie pojawiłyby się Domino i Alice. A co ważniejsze, na pewno nie zakochałaby się w Shaneaju. Miałby przecież prawie pięćdziesiąt lat w momencie, w którym ona by się urodziła.
            Po godzinie spędzonej w ogrodzie przyszedł do niej Remi mówiąc, że już wrócili i że pilnie proszą ją, aby pojawiła się na zamku. Na jej nieszczęście on nie wiedział, kogo lub co przyprowadzili jej Przeklęci. Danea z dudniącym sercem otworzyła wrota i weszła do środka, w połowie kroku jednak zatrzymała się sparaliżowana. Nigdy nie spodziewała się, że pewnego dnia zobaczy akurat te osoby w swoim pałacu. Dwójkę największych pomocników Tori. Cam i Rayna siedzieli na ziemi, przywiązani do siebie plecami. Rayna rozglądała się desperacko dookoła siebie szukając kogoś wzorkiem. Danea nie potrzebowała żadnych zdolności, aby wiedzieć, że szuka Adriana. Na jej nieszczęście chłopak nie pojawił się w pomieszczeniu, jakby obawiał się, że może zobaczyć swoją siostrę. Cam natomiast wpatrywał się z wściekłą miną w stronę Danei, obwiniając ją za to, co się tu dzieje. Po tym, nagle zaczął się szarpać. Nie wyglądało to jednak tak, jakby chciał się uwolnić tylko, jakby w jakiś sposób chciał zrobić Raynie krzywdę.
            - Ty głupia szmato! Po jaką cholerę nas tu zaciągnęłaś? Cieszysz się z tego, co tu widzisz?
            Danea nie słuchała dalej wyzwisk, które rzucał w stronę blondynki. Gestem głowy poprosiła Elaine i Maxa do siebie. Ci ze szczegółami opowiedzieli jej o tym, jak przez przypadek spotkali tę dwóję przy zachodnim murze, dokładnie tam, gdzie mówiła im Domino. Po tym opisała szybką walkę, którą stoczyli głównie z Camem, bo Rayna bez żadnych problemów dała się schwytać i związać. Wspomnieli również, że przez cały czas brat Tori obwiniał dziewczynę o to, co się wydarzyło, jakby ona specjalnie ich tu przyprowadziła.
            Danea kazała zaprowadzić ich do lochów. Sama za wszelką cenę próbowała zrozumieć zachowanie Rayny. Wcześniej żadne z Przeklętych Twórczyni nie próbowało włamać się na ich część wyspy. Ta dwójka była pierwsza. Księżniczka czuła w tym desperację albo podstęp. Nie wiedziała jednak, które z nich przeważało. I tego za wszelką cenę postanowiła się dowiedzieć. 
Aż się dziwnie czuje dodając rozdział, który ma tylko 6 stron o.o 

12 komentarzy:

  1. No, cholerka. Z moją pamięcią jest coraz to gorzej, bo wydawało mi się, że dodałam wczoraj komentarz. No nic to. W każdym razie nadrabiam dzisiaj ten błąd.
    I cóż, też muszę przyznać, że sześcio-stronicowy rozdział zdecydowanie nie jest w twoim stylu! Co nie umniejsza faktu, że jak zwykle trzymał poziom i był wspaniały!
    Polubiłam Domino. To sympatyczna postać i nie dziwię się, że Danea również czuje do niej sympatię. Mimo wszystko ;) Fajnie wykombinowałaś sobie z tymi dwoma miejscami zamieszkania, na których czas płynie inaczej. Faktycznie, obserwacja przemiany dziewczynki w dorosłą kobietę w tak krótkim okresie musiało być fascynujące. Dziewczyna dostarczyła naszej bohaterce też wielu, ciekawych informacji.
    Zastanawia mnie też ta końcówka. Dlaczego ta dwójka próbowała włamać się na wyspę? Co miało im z tego przyjść? Czekam na jakiekolwiek wyjaśnienia ;)
    Ej, kocham tą piosenkę Dawida, wiesz? ^^ Ciary chodzą po całym ciele jak ją słyszę. Nie jest zwyczajna, ma wielki przekaz i chyba za to ją tak bardzo uwielbiam. Fajnie, że ją tu wstawiłaś!
    Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że nie tylko ja tak mam xd
      już dawno odzwyczaiłam się od takich krótkich rozdziałów, dlatego mam nadzieje, że już więcej taki mi nie wyjdzie. no chyba, że epilog.
      Ja tez uwielbiam Domino może własnie przez to, że zmienia się przez całe opowiadanie.
      Końcówka będzie wyjaśniona w następnym rozdziale ^^
      To jesteśmy dwie, ja też ją ubóstwiam <3
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. A ja znów tak późno komentuję ;C przepraszam, ale nawet wtedy, kiedy siedzę w tygodniu w domu i tak nie mam czasu na czytanie blogów, więc zaległości staram się nadrabiać weekendami. Szkoła ssie, a egzaminy coraz bliżej. no ale, chyba lepiej, że czytam sobie to na spokojnie, z przyjemnością, kiedy mam czas, niż na szybkiego na korytarzu w szkole, nie wczytując się w tekst.
    więc, z rozdziału na rozdział robi się coraz dziwniej, coraz więcej rzeczy się dzieje, ale jest też coraz lepiej. Jak to w ostatniej księdze zwykle, zaczyna się dziać prawdziwa akcja. musisz wiedzieć, że po prostu uwielbiam postać Domino. jest świetną postacią, dobrze wykreowaną i prowadzoną. sprawia, że się uśmiecham, gdy o niej czytam. tak jak mojej przedmówczyni, cholernie podoba mi się koncepcja z dwoma miejscami, w których czas płynie inaczej. brakuje mi tylko Shane'a. od początku opowiadania był jedną z moich ulubionych postaci.
    Nie mogę się doczekać następnego ;)
    Widzę, że wrzuciłaś piosenkę z "Kamieni" więc muszę zapytać. Widziałaś film? co o nim sądzisz?
    pozdrawiam i życzę dużo weny!
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie późno, ważne, że w ogóle. a o szkole coś wiem. powiem Ci jednak jedno - egzaminy są straszne ale tylko zanim wejdzie się na sale. po tym już jest z górki. a po czasie to w ogóle dojdziesz do wniosku, że to było tak banalnie proste, że nie było nawet warto się bać.
      Cieszę się, że Tobie również podoba się Domino. szczerze to była postacią wymyśloną na szybko. po pierwszej Księdze nawet nie myślałam, że ktoś taki w ogóle się pojawi.
      O Shanea się nie martw, jeszcze się pojawi. nie mam serca aby go zabić. na razie xd
      Kamieni nie oglądałam, ale mam zamiar. zakochałam się jednak w piosence *.*
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. i oby minęły te moje egzaminy tak, jak mówisz.
      musisz koniecznie obejrzeć, film jest naprawdę świetnie zrobiony, jednak mimo wszystko mnie zawiódł. ale każdy ma prawo wyrobić sobie własną opinię na jego temat.
      trzymaj się ;)

      Usuń
  3. Nie ważna ilość stron, ale sens i treść. Rozdział był wspaniały i wciągnął mnie bez reszty. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nie będę oryginalna, jeśli napiszę, że polubiłam Domino... I to wcale nie ze względu na to imię, które jakoś tak przyjemnie mi się czyta :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam jeden problem :( Bardzo chciała bym przeczytać IV rozdział,ale kiedy klikam na jego 1 część.Pojawia mi się 1 część z III rozdziału.Nie wiem co mam zrobić...
    Jeżeli ktoś by mógł niech prześle mi link do IV Księgi, 1 część!
    A co do opowiadania? SUPER!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam bardzo, musiało mi się pomylić przy dodawaniu linków.
      teraz już dodałam poprawny
      Miłego czytania życzę ^^

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brakuje mi opisu walki Tori o miecz. Co widziała, z czym się zmierzyła?

    OdpowiedzUsuń

wykonała Anaya