niedziela, 6 października 2013

IV. Rozdział 3

            Od dnia, w którym Maja spotkała Remiego, jej dziwne i niepokojące sny zaczęły pojawiać się coraz częściej. Nie pojawiała się jednak w nich tylko dziewczyna do złudzenia podoba do niej. Widziała w nich też Remiego, który według jej wyobraźni był bratem ów dziewczyny, widziała Danielle, która była czarownicą i widziała też tego niemieckiego żołnierza Cama, który ją zgwałcił. Sny przestały się powtarzać. Za każdym razem, gdy kładła się spać pokazywał się jej jakiś inny, przerażał ją on jeszcze bardziej, niż poprzedni. Chciała powiedzieć o tym Kamilowi, bała się jednak jego reakcji. No, bo przecież nie było to normalnie.
            Tej nocy Maja była pewna, że sen nie przyniesie jej niczego przyjemnego. Bardzo usilnie próbowała nie zasnąć, ale jej ciało miało inne potrzeby i w końcu nad ranem zmusiło ją do snu. Tam, jak się okazało, znów zobaczyła jeden ze swoich koszmarów. Bohaterką tym razem była jej własna kopia. Na pierwszy rzut oka Maja wiedziała, że dziewczyna pochodzi z czasów, które dopiero mają się pojawić. Była ubrana w dość nietypowy strój, bardzo podobny do tego, który nosili w jej czasach mężczyźni. Dziewczyna znajdowała się w niewielkim domu, gdzieś pomiędzy drzewami. Nie była jednak w nim sama. Maja trafiła do tego snu dokładnie w momencie, w którym do środka włamał się jakiś pijany mężczyzna. Najdziwniejszą dla nią rzeczą było to, że po raz pierwszy słyszała wszystkie dźwięki. Słyszała przyspieszony oddech dziewczyny, która ukryła się pod kołdrą na łóżku, słyszała kroki mężczyzny na drewnianej podłodze. Po tym również usłyszała jego niezbyt przyjemny dla ucha głos. Nazwał rudowłosą dziewczynę Księżniczką. Maja po krótkim namyśle doszła do wniosku, że choć nie zna żadnej, ta dziewczyna na pewno na nią nie wygląda. To, co stało się później sparaliżowało Maje tak, że ta nie wiedziała, co ma zrobić. Mężczyzna wszedł do pokoju i po krótkiej chwili znalazł dziewczynę, która ze strachu spadła z łóżka. Tamten od razu wykorzystał sytuację i skoczył na jej drobne ciało przykładając jej nóż do gardła. I gdy już Maja myślała, że życie dziewczyny jest przesądzone, ta z całej siły uderzyła go w krocze, po czym rzuciła w niego dużym wazonem. Mężczyzna stracił przytomność. Rudowłosa Księżniczka będąc nadal w szoku rzuciła się biegiem przez korytarz do innego pomieszczenia, który musiał być kuchnią. Maja podążyła za nią, choć wiedziała, że gdyby coś jeszcze się stało, nie byłaby wstanie jej pomóc. Już kiedyś zorientowała się, że jest tylko duchem w takich snach. Widzi wszystko, teraz również i słyszy, ale nie może ingerować. Maja patrzyła, jak dziewczyna łapie za niewielkie srebrne urządzenie i coś tam na nim robi. Po tym przykłada go do ucha i czeka chwilę, jakby oczekiwała, że coś tam usłyszy. Po chwili jednak odłożyła je z powrotem na miejsce. Odwróciła się w stronę szafki i wyciąga dość duży nóż. W tym też momencie do kuchni wszedł pijany mężczyzna. Maja zorientowała się o jego nadejściu w chwili, gdy ów człowiek przeszedł przez jej ciało, co dodatkowo potwierdziło, że była duchem. Powiedział coś jeszcze do rudej dziewczyny. Maja nie zrozumiała, o co chodziło, gdyż wpatrywała się w to, co trzymał w dłoni, w czarny pistolet, bardzo podobny do tego, który przyłożył jej do głowy Cam, a ostatnio również Remi. Wydała z siebie najgłośniejszy z możliwych krzyków dokładnie w chwili, gdy mężczyzna nacisnął na spust, a kula wbiła się kilka centymetrów po sercem. Dziewczyna zachwiała się i upadła na ziemię. Chwilę później usłyszała trzask łamanego drewna, a po tym zobaczyła wbiegającego do domu chłopaka. Bez zastanowienia złamał on kark mordercy, a po tym podbiegł do rudej Księżniczki. Maja przez chwilę przygląda się mu, wydał on się jej bardzo znajomy. Dokładnie, gdy uświadomiła sobie, kogo on jej przypomina, obraz się rozwiał.
            W normalnym przypadku oczekiwałaby, że za chwilę się obudzi. Jednak nie tym razem. Teraz pojawiła się na otwartej przestrzeni, w dużym ogrodzie, o jakim zawsze marzyła. Od razu zauważyła dziewczynę bardzo podobna do tej poprzedniej, tym samym podobną do niej. Tym jednak razem pochodziła ona z przeszłości, ponieważ była ubrana w żółtą sukienkę z czarnymi pasami. Nie była też sama, koło niej stał chłopak, dokładnie ten sam, który pojawił się pod koniec tamtej sceny. Teraz już była pewna, był on aż do złudzenia podobny do Kamila. Jej Kamila. Miała jednak wrażenie, że jest w nim coś innego. Coś nieznanego. Było widać, że ruda dziewczyna i chłopak podobny do jej brata są w sobie zakochani. Nie minęła chwila, gdy się pocałowali, przez co Maja odwróciła wzrok. Dziękowała jednak Bogu za to. Zobaczyła to, co tamci nie dostrzegali. U szczytu schodów, w miejscu, w którym wszystko było doskonale widocznie stała dziewczyna. Musiała być w wieku rudej, może trochę od niej młodsza. Miała długie, czarne włosy i również była ubrana w suknię. Przez chwilę przypatrywała się zakochanej parze, po czym na jej ustach pojawił się uśmiech, który po tym przerodził się w przerażający śmiech. Para odsunęła się od siebie. Ruda zwróciła się do czarnej, jakby ją znała. Nazwała ją imieniem Alice i wspomniała coś, że jest kuzynką jej przyjaciółki. Chwilę później okazało się, że to wcale nie było prawdą, że ów Alice była czarownicą, która przyszła zabić rudą. W tym też momencie koło Alice pojawiła się kolejna dziewczyna, która była o wiele starsza od tamtej dwójki. Miała blond włosy i jedno dziwne oko, które non stop zmieniało barwę. Chłopak, który został nazwany Shanem zwrócił się do niej Rayna. Blondynka nie czekała długo, szybkim krokiem ruszyła w stronę rudej dziewczyny. Zatrzymała się jednak w połowie drogi, gdy coś dziwnego przeszyło jej ciało na wylot, nie zostawiając jednak po sobie żadnych znaków. Maja zobaczyła kolejną osobę, która pojawiała się w tym miejscu. Był to chłopak o blond włosach, bardzo podobny do Rayny. Musiał być jej bratem. Maja przegapiła moment, w którym ruda zaczęła uciekać. Dopiero po chwili zorientowała się, co się dzieje i od razu pobiegła za nią. Tamta biegła w stronę domu zostawiając wszystkich tych, co jej zagrażali daleko za sobą. W pewnym momencie na kogoś wpadła. Na początku zesztywniała ze strachu, po chwili jednak rzuciła się tej osobie na szyję. Maja nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła. Był to Remi, ten sam, którego poznała kilka dni wcześniej. Zabrał ze sobą rudą dziewczynę, która była jego siostrą. Nie zaprowadził jej jednak w bezpieczne miejsce. Po chwili dziewczyna znalazła się już w rękach jakiegoś dziwnego, nieludzkiego mężczyzny, który zaprowadził ją w stronę tamtego zgromadzenia. Gdy dotarli do ogrodu Shane rozmawiał z Alice, a blond włosy chłopak przygniatał Rayne do ziemi. Sytuacja jednak szybko się zmieniła. Obydwoje wylądowali na ziemi przywiązani do siebie grubym sznurem. Po tym ruda dowiedziała się, że ta cała Alice jest jej przyrodnią siostrą. Szok tego wszystkiego tak wstrząsnął Mają, że ocknęła się dopiero w momencie, w którym dziewczyna zapłonęła ogniem. Wyglądała niczym żywa pochodnia. Widok był przerażający. Maja zatkała uszy, aby nie słyszeć krzyków, a po tym zamknęła oczy.
            Wszystko ucichło. Gdy znów otworzyła oczy znajdowała się w ciemnych tunelach, których tylko w niektórych miejscach wisiały pochodnie. W jej stronę zmierzały dwie dziewczyny. Jedną z nich była ta sama ruda dziewczyna ubrana w krótką sukienkę, która odsłaniała prawie całe jej nogi. Koło niej szła dziewczyna o brązowych i lekko kręconych włosach. Gdy przeszły koło niej Maja zauważyła kilka dziwnych i nienormalnych rzeczy, które znajdowały się na jej ciele. Po pierwsze na jej szyi były skrzela, dokładnie takie jak u ryby. Poruszały się nawet dokładnie tak jak u tych zwierząt. A po drugie przestrzeń pomiędzy jej palcami była pokryta cienką i przeźroczystą błoną. Maja nie mogła uwierzyć, że jej wyobraźnia wymyśliła coś takiego. Pocieszając się jednak faktem, że to tylko sen ruszyła za nimi. Brązowowłosa, która miała na imię Delia wprowadziła rudą do pokoju. To była pierwsza zła rzecz, która ją spotkała. Maja zatrzymała się przerażona jeszcze szybciej niż ruda. W pomieszczeniu zobaczyła dwie osoby. Jedną z nich była Rayna, która była przy śmierci tej poprzedniej dziewczyny. Drugą był ten niemiecki żołnierz, Cam. Ruda też najwidoczniej ich znała, bo z przerażeniem spojrzała najpierw na Delie, a po tym na drzwi, które zniknęły za jej plecami. Ta dziewczyna, tak jak i pierwsza, która zginęła, została nazwana Księżniczką. Tej jednak przypisali imię. Danea. Mai to imię wydawało się znajome, nie mogła sobie jednak przypomnieć, gdzie je słyszała. Cam korzystając z okazji, że dziewczyna była w szoku złapał ją i wykręcił jej ręce do tyłu. Po chwili położył dziewczynę na dziwnym stole, a jej nogi i ręce przymocował do jej krańców. To, co stało się po tym, było jeszcze gorsze od śmierci poprzedniej dziewczyny. Tym razem została prawie cała poprzecinana na kawałki. Niestety tym razem Maja nie zniknęła z tego okropnego miejsca, tak jak poprzednim razem. Słyszała wszystkie krzyki, tak jak i Delia, na której twarzy pojawiło się przerażenie.
            Po dość długim oczekiwaniu Maja przeniosła się do kolejnego miejsca. Gdy otworzyła oczy rozejrzała się z przerażeniem po pomieszczeniu, w którym się znalazła. Stała w swojej własnej sypialni, w domu Tadzia i cioci. Pokój jednak był niezwykle jasno oświetlony, co zdarzało się bardzo rzadko. Drugą rzeczą, która ją dziwiła to to, że w jej pokoju wisiało ogromne lustro. Nie miała, bowiem takiego u siebie. Maja przez chwilę wpatrywała się w jego odbicie. Wtedy dopiero zauważyła, że w pomieszczeniu nie jest sama. W odbiciu lustrzanym dokładnie za sobą zobaczyła trzy dziewczyny, których śmierć widziała. Odwróciła się gwałtownie. Za nią jednak nikt nie stał. W pomieszczeniu była tylko ona. Gdy znów spojrzała w lustro zobaczyła taki sam obraz, jak poprzednio, trzy dziewczyny wpatrywały się w nią ze smutkiem. Ich wzrok wyrażał współczucie, jakby chciały jej powiedzieć, że niedługo i ją to czeka. Przypatrując się im doszła do wniosku, że one są prawie takie same. Różnił je tylko kolor włosów – u jednej był kasztanowy, a u drugiej ciemnobrązowy z rudnymi przebłyskami, a u trzeciej ognisto czerwony. Nic innego je nie różniło. Maja przypatrując się temu odbiciu dostrzegła też wielkie podobieństwo między sobą, a pozostałymi trzema dziewczynami. Była prawie identyczna jak one, miała tylko inny odcień włosów. Wtedy też trzy pozostałe jej kopie rozpłynęły się w powietrzu. Za sobą zobaczyła tylko jedną dziewczynę, która w pewien sposób była każdą z nich po trochu. Gdy Maja odwróciła się od lustra i spojrzała w głąb pokoju, okazało się, że ta była w pomieszczeniu naprawdę. Pierwsze, co narzuciło się jej, gdy ją ujrzała to to, że jest piękna. Miała też cechy wyglądu każdej poprzedniej, była tak jakby ich połączeniem. Uśmiechnęła się do Mai lekko i wyciągnęła rękę do przodu. Maja za wiele nie myśląc dotknęła jej ręki, czego pożałowała.
            Sceneria znów się zmieniła. Znalazła się w miejscu, które ostatnio już widziała. Zobaczyła rudowłosą dziewczynę, która jeszcze chwilę temu stała w jej pokoju. Szła przed siebie nie zwracają uwagi na innych ludzi. W pewnym momencie przysnęła, gdy spotkała dwójkę już znanych dla Mai ludzi. Rayna i Cam. Dziewczyna chciała ich wyminąć. Cam jednak jej na to niej pozwolił. Złapał się kurczowo jej tali i pocałował. W nagrodę otrzymał piękne uderzenie w policzek. Jemu się to jednak nie spodobało. Wykręcił jej obie ręce do tyłu i związał kawałkiem drutu. Po tym bez żadnej delikatności poprowadził w stronę dziwnego, prostokątnego przedmiotu po brzegi wypełnionego wodą. Gdy Maja zorientowała się, że już kiedyś widziała ten sen, była już za późno. Cam włożył głowę dziewczyny pod wodę. Po chwili wyciągnął, nie dał jednaj jej dużo czasu na przygotowanie się na to, co zaraz nastąpi, po raz kolejny jej głowa wylądowała pod wodą. Gdy po raz trzeci została wyciągnięta, a po tym wsadzona, Maja miała nadzieję, że opuści to miejsce raz na zawsze. Wiedziała, że ruda umarła. Widziała to po mienie Cama. To jednak nie nastąpiło. Maja patrzyła jak tamten wyciąga jej głowę z pod wody. Musiała patrzeć, jak kładzie jej bezwładne ciało na ziemi, musiała patrzeć w jej szeroko otwarte oczy, do złudzenia przypominające jej. O dziwo ani Cam, ani Rayna nie ruszyli się z tego miejsca, co mogło być dziwnym zachowaniem. Maja już po chwili zrozumiała dlaczego. To tej dwójki dołączyła kolejna osoba. Tej kobiety jednak nigdy wcześniej nie widziała. Miała błękitny kaptur na twarzy, a gdy go odrzuciła jej oczom ukazała się kaskada kręconych włosów i żółte, nienaturalne oczy, dokładnie takie same jak u Cama. Nie odezwała się jednak do tej dwójki. Uklękła koło rudej, nie zważając na błoto, które znajdowało się wszędzie dookoła. Położyła jej rękę na piersi i zamknęła oczy. Po chwili z pomiędzy jej palców pojawiło się złote światło, które po chwili ogarnęło całe ciało dziewczyny. Maja zapewne byłaby całkowicie pochłonięta tą sceną, gdyby nie głos Cama.
            -Czemu jej ciało świeci się na złoto? – zapytał, jakby była to najdziwniejsza rzecz na świecie.
            Rayna spojrzała na niego niczym na wariata.
            -Ona przecież nie będzie zwykłą Przeklętą, nie pamiętasz?
            Po tych słowach obraz się rozwiał.
Maja znów trafiała do dużego ogrodu, wraz z tą sama dziewczyną, która jeszcze chwilę temu nie żyła. Najwidoczniej kobieta w lokach musiała ją ożywić. Co niezmiernie spodobało się Mai. Może ona nie zginęła. Od razu jednak zauważyła jedną dziwną rzecz. Oczy rudej dziewczyny nie były już tak intensywne jak wcześniej, były nieobecne. Jakby coś się stało, albo straciła pamięć. Szła pomiędzy drzewami w ogóle nie zwracając uwagi na brak ścieżki. To też ją zdziwiło. Zatrzymała się dopiero w momencie, gdy przed nią pojawiła się zakapturzona kobieta w błękitnej pelerynie. Była to ta sam osoba, która ożywiła rudą. Nie wywołała jednak pozytywnych uczuć w dziewczynie. Ta przystanęła, przez chwilę wpatrywała się w nią, jakby próbowała sobie przypomnieć, kim ona jest, po tym na jej twarzy pojawiło się przerażenie. Cofnęła się kila kroków do tyłu, ale napotkała barierę. Kobieta odrzuciła kaptur i zaczęła się śmieć. Przy jej boku, co było dość niespotykane, wisiał miecz. Złoty miecz. Ten fakt też zdziwił Maję. Nie minęła chwila, gdy koło nich pojawiła się trzecia osoba. Był nią chłopak, którego spotkała już wcześniej w tej swojej sennej podróży. Chłopak podobny do Kamila. Shane. Jego najwidoczniej dziewczyna rozpoznała, bo ze strachem w oczach patrzyła, jak biegnie w stronę kobiety, wyciągając własny miecz. Nie dobiegł jednak zbyt blisko, bo tamta wyciągnęła rękę przed siebie odpychając go od siebie jakąś magiczną siłą. Shane cofnął się o kilka metrów do tyłu. Przez to nie zdążył zareagować, gdy tamta wyciągnęła złoty miecz z pochwy i rzuciła go w jego kierunku. Miecz bez problemu wbił się w jego ciało przebijać je na wylot. Blask z jego oczu zniknął, a on sam upadł na ziemię. Ruda krzyknęła, nie była jednak wstanie zrobić niczego innego. W około jej nóg pojawiło się błękitne światło, które szybko wzbijało się do góry. Po chwili zaczęło zmieniać się w kryształ.
            -Chciałabyś wiedzieć, kim jestem? – zapytała kobieta podchodząc do dziewczyny. – Zapamiętaj sobie to imię, bo będzie ci one w przyszłości potrzebne. Jestem Tori, czarownica z krwi i kości. A ty jesteś moim kolejnym eksperymentem Księżniczko Przeklętych.
            Po słowach, które wypowiedziała kryształ okrył szczelnie cało rudej dziewczyny. Maja nawet z tego miejsca widziała jak wdzierał się do jej ciała, a po tym rozerwał od wewnątrz.
            To było jednak ostatnie, co zobaczyła, bo zaraz po tym obudziła się.
            Maja czuła jak pot płynął po jej plecach, szyi, czole. Nie mogła uspokoić oddechu. Ten sen był inny od poprzednich. Był wiarygodny. Czuła się tak, jakby naprawdę oglądała śmierć tych wszystkich dziewczyn, jakby one na prawdę istniały. Ale czy to możliwe?
            Przez krótką chwilę, w której chciała uspokoić swój oddech zrozumiała jedno - to wszystko było prawdą. Czuła się tak, jakby te dziewczyny były częścią jej. Mogła dokładnie powiedzieć ile miały lat w dniu śmierci, co czuły, co robiły wcześniej, kim były. Była też pewna, że nigdy wcześniej nawet nie zastanawiała się nad ich imionami, teraz nagle znała ich całą historię. Czuła się tak, jakby przypomniała sobie rzeczy, o których kiedyś zapomniała. Nadal jednak gdzieś w jej duszy odczuwała pustkę, ponieważ w ogóle nie miała żadnych informacji o tej ostatniej dziewczynie, która zginęła dwa razy. Wiedziała jedno, miała na imię Danea i była tą pierwszą – reszta, tak jak i ona były jej reinkarnacjami.
            Wtedy też przypomniała sobie o kolejnej rzeczy, o osobie, która pojawiła się najpierw w jej snach, a po tym również w dziwnie odzyskanych wspomnieniach. Shane. Chłopak, w którym były zakochane wszystkie cztery jej poprzednie wersje. Chłopak, który do złudzenia przypominał jej Kamila.
            Maja nie myśląc zbyt wiele zerwała się z łóżka. Nie zwróciła uwagi na to, że przed jej oczami pojawiły się czarne plamy, które oznaczały, że za szybko to zrobiła. W tym momencie nic ją nie interesowało. Musiała wybiec na zewnątrz i się przekonać. Chciała wiedzieć, czy to wszystko, to prawda. Chciała go przeprosić za lekkomyślność Dan. Chciała podziękować za wspieranie Alexis w jej najgorszych chwilach. Chciała, aby zrozumiał zachowanie Nadie, gdy ta go odrzucała. Chciała zrobić to wszytko.
            Gdy Maja dopadła drzwi i wybiegła na zewnątrz nie potrafiła już normalnie myśleć. Jej ciałem sterowała radość i coś jeszcze. Uczucie, które darzyła każda z poprzednich dziewczyn do Shanea, jakkolwiek miał na imię. Kamil stał niedaleko budy Łatka i rąbał drewno na zimę. Maja nie miała siły do niego podejść, mogła jednak zrobić coś innego. Najgłośniej jak potrafiła wykrzyczała jego imię. Nie imię, którym posługiwał się teraz, o nie, wykrzyczała jego prawdziwe imię.
            Kamil, który najwidoczniej w ogóle się tego nie spodziewał, zastygł w bezruchu. Siekiera, która była uniesiona do góry zatrzymała się w połowie swojej trasy, a po ty bardzo powoli zaczęła opadać. Po kilku długich chwilach upadła na ziemię, a chłopak bardzo wolno zaczął obracać się w jej stronę. Na jego twarzy było wymalowane zdziwienie i smutek. Maja przez krótką chwilę patrzyła w jego twarz, po czym padła na kolana, na trawę.
            -Ty nie jesteś Shane – wyszeptała, po czym schowała twarz w ręce i pozwoliła swoim łzom ujść z oczu.
            Już po chwili poczuła koło siebie obecność drugiej osoby. Kamil usiadł koło niej przygarniająca jej ciało do siebie. Siedzieli w takiej ciszy, dopóki Maja nie uspokoiła się i nie ogarnęła myśli.
            -Ty nie jesteś Shane – powtórzyła, gdy podniosła głowę i jeszcze raz przyjrzała się twarzy swojego brata. – Czemu więc jesteś do niego podobny?
            Kamil przeczesał włosy ręką i popatrzył zmieszany na Maję.
            -Żebyś mi zaufała. Jemu zawsze ufałaś nawet, gdy go nie znałaś, więc doszedłem do wniosku, że będzie to dla ciebie łatwiejsze, gdy się do niego upodobnię.
            Maja przez chwilę przypatrywała się jego twarzy zastanawiając się, czy to, co mówi jest prawdą.
            -Skoro, więc nie jesteś Shane, to kim jesteś?
            Nie musiała za długo czekać na jakąkolwiek jego reakcję. Już po chwili zauważyła specyficzne cechy do zdejmowania iluzji. Jego ciało zaczęło falować, jakby na nim było jakieś przeźroczyste płótno. Dopiero po chwili zaczęło się zmieniać. Najpierw zauważyła, że jego sylwetka zrobiła się trochę drobniejsza, choć nadal umięśniona. Włosy z bardzo jasnego brązu przeszyły w blond. Oczy zrobiły się trochę mniejsze. Zmienił się również ich kolor. Z czarnych bardzo polowi zaczęły zmieniać swoją barwę. Nie otrzymały jednak jednej, zmieniały się, co chwilę, przechodząc płynnie z jednej barwy w drugą, niczym tęcza. Na samym końcu Maja spojrzała na jego usta, które z lekka się zwęziły. W tym momencie nie widziała kłów, była jednak pewna, że tam są.
            -Adrian – powiedziała, a na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech. – To ty byłeś moim aniołem stróżem.
            Na twarzy chłopaka pojawił się uśmiech, który był jego bardzo typową cechą.
            -Oczywiście, że ja. Danea zawsze była dla mnie ważna, ale chyba już o tym wiesz.
            Uśmiech szybko zniknął z twarzy Mai.
            -Nie. Pamiętam tylko życie Alexis, Nadie i Dan. Życie Danei jest dla mnie ciemną plamą, choć wiem jak zginęła.
            Przez chwilę pomiędzy nimi nastała cisza. Wtedy nagle Maja przypomniała sobie o jednym pytaniu, które na pewno powinna zadać.
            -Skoro nie ty jesteś Shane, gdzie wtedy jest on?
            Mina Adriana nagle zrzedła. Zaczął rozglądać się dookoła, jakby szukał jakiegoś koła ratunkowego.
            -Choć, może najpierw wejdziemy do środka. Tam sobie porozmawiamy.
            Maja nie chciała tego. Wolała już teraz poznać te złe wieści, które Adrian chciał przed nią ukryć. Wiedziała jednak, że on nie da za wygraną. Westchnęła więc głośno, aby pokazać, że ta sytuacja jej się nie podoba i wstała. Gdy znalazła się znów w domu usiadła przy stole.  Jej uwagę przykuł średniej wielkości czajnik stojący na blacie. Jeszcze bardziej zdziwiło ja to, że Adrian wyjął dwie porcelanowe filiżanki, które należały do cioci.  Jedną z nich postawił przed Mają. Po tym wziął czajniczek i nalał jego zawartość do naczynia.
            Oczy dziewczyny zrobiły się wielkości piłeczek.
            -Skąd u nas w domu jest herbata?
            W czasach, w których żyła herbata była towarem naprawdę luksusowym. Tylko najbogatszych było na nią stać. Więc skąd Adrian ją miał?
            -Przeklętych jest wielu w tych okolicach. Niektórym nawet udało się zajść bardzo wysoko. Stąd ta herbata. A teraz pij i delektuj się chwilą.
            Maja wypiła łyk, ale smak i tak do niej nie dotarł. Chciała wiedzieć, co się stało z Shanem. Adrian widząc jej wzrok i minę westchnął.
            -No dobra dziewczyno, już ci mówię, tylko nie patrz na mnie takim wzrokiem. – Wziął głęboki wdech. – Pamiętasz, w jaki sposób zginęła Dan? – Maja potwierdziła. – Po tym jak Cam i Rayna pozbawili cię życia postanowili dobić również kogoś innego. Zapakowali twoją głowę w ładne, ozdobne pudełko i położyli je pod drzwiami pokoju Shana. Po tym on musiał najwidoczniej pokłócić się z Camem i zapewne doszło do jakiejś bijatyki. Ten inteligent pewnie zapomniał o mocnych stronach Cama i z nim przegrał. – Chwila ciszy. – Niestety są to tylko nasze przewidywania, bo tak naprawdę żadne z Przeklętych nie wie, co się tam stało. No oprócz Cama. Delia, gdy zdołała się uwolnić z tuneli, od razu przybiegła do mnie. Jednak, gdy poszliśmy do pokoju Shana, już go tam nie było. I niestety do tej pory nie widomo, co się z nim dzieje i gdzie jest. Dwunasta zdobyła informacje, że został porwany przez Tori, ale gdy ostatnio przeszukiwali jej siedzibę w tych czasach, Shana w niej nie znaleźli. To po to pojawiła się tu Domino. Chciała mi to przekazać. Potraktowałem ją niestety trochę zbyt ostro, dlatego nie dowiedziałem się innych szczegółów.
            Maja przez dłuższą chwilę wpatrywała się w ścianę. Nie mogła w to uwierzyć. Czego Tori chce od jej Shana? W żadnym poprzednim życiu nie próbowała go porywać, więc czemu akurat teraz?
            Gdy Maja poczuła na sobie czujny wzrok Adriana postanowiła szybko zmienić temat, aby ten się o nią nie zamartwiał.
            -A co się stało z Delią? Opowiedziała wam o wszystkim, co stało się w tunelach?
            Maja nie wiedziała, co tak na prawdę powinna o niej myśleć. Z jednej strony była wściekła, że dziewczyna ją zdradziła – najpierw udawała miłą, po tym nagle oddała ją w ręce Cama i Rayny. Z Drugiej strony doskonale wiedziała, dla kogo to wszytko zrobiła, dla Tommiego. Dlatego tak szczegółowo opisała Dan historie swojego życia. Chciała, aby ta zarozumiała jej postępowanie.
            -Delia powiedziała nam o wszystkim. To ona przyszła nam powiedzieć, że przez nią Dan nie żyje, a Cam szykuje również coś dla Shana. Nie wiem jak inni, ale ja ją rozumiem. Nie spędziłem dużo czasu w obozie Tori po swojej przemianie, nie znałem też zbyt dobrze Deli. Gdy ona się tam pojawiła, ja następnego uciekłem. Są jednak rzeczy, dla których i ja bym się poświęcił tak jak ona. Kiedyś taką osobą była Rayna. Niestety przez jedno wydarzenie, całkowicie straciłem do niej zaufanie. Po tym taką osobą stała się Danea i nadal na szczęście się jej trzymam. Ale wracając do rzeczy. Gdy się przenieśliśmy do tych czasów, chciałem od razu ukryć Delię tak, aby Dwunasta jej nie odnalazła. Nie zdążyłem. Odwierni zabrali ją z powrotem na Olimp. Do tego czasu również i o niej nie słyszałem.
            Maję dopadało coraz więcej pesymistycznych myśli. Jeszcze nigdy wcześniej nie było tak źle. Wcześniej i owszem walczyli z Tori, ale nigdy między sobą. Teraz nagle Olimp zechciał wcisnąć swoje cztery grosze do wszystkiego i niszczyć porządek, który panował. Wiedziała jednak, że musi zapytać się jeszcze o losy dwóch osób.
            -A co z Domino i Remim? Wiem, że nic im nie jest, jednak nie rozumiem skąd Domino ma znać sekrety Olimpu, a Remi pomagać Camowi.
            -Przez to, że ja nie mogłem się już nią opiekować, bo znalazłem się tu, miała dwa wyjścia, albo wrócić do domu dziecka, albo przenieść się na Olimp i zająć miejsce Afrodyty, jako jedna z Dwunastu. Widać wybrała tą drugą opcję. Remi natomiast, z nim sprawa jest trudniejsza. Nikt nie wie, czemu, ale do czegoś ten chłopka jest potrzebny Tori. Remi jednak z własnej woli już więcej jej nie pomoże. Dlatego porwała również Alice i zagroziła, że jeżeli tamten nie zrobi tego, co chce Tori, to ją zabije. Alice jest czarownicą, więc w bardzo prosty sposób może jej życie zakończyć. Nie rozumiem jednak toku myślenia Remiego. Twierdzi, że gdy ona zginie, zginie również i on. Ja tego nie rozumiem, ale mniejsza o to. Tori zażyczyła sobie, aby wszyscy jej Przeklęci płci męskiej włączyli się do armii Hitlera. Chodzą plotki, że czarownica pomogła mu kiedyś, dlatego on odwdzięcza się jej pozwalając jej ludziom plątać się bezkarnie po ziemi i szukać miecza. Nie rozumiem jednak, po co oni go szukają, najprawdopodobniej nie ma go w ogóle w tych czasach.
            Maja w mig pojęła odpowiedzi na dwie rzeczy, których nie rozumiał Adrian. To o mieczu i o Remim. Nie zdążyła się jednak podzielić z nim tymi nowościami, bo stało się coś, czego oboje się nie spodziewali.
            Wszystko zaczęło się od tego, że Łatek bez żadnego ostrzeżenia zaczął szczekać jak szaleniec. Adrian i Maja zdążyli tylko spojrzeć na siebie, a chłopka wstać ze swojego miejsca, gdy otworzyły drzwi się. Do pomieszczenia wpadła osoba, której najmniej się teraz spodziewali. Chłopak miał czarne włosy, które najwidoczniej od dawna nie widziały nożyczek ani mydła. Cała jego sylwetka była wychudzona, jakby przez ostatni czas nie jadł za dużo. Twarz jednak nadal była taka sama.
            Maja zerwała się ze swojego miejsca.
            -Max? – nadal nie mogła wierzyć w to, że go widzi. – Co ty tu robisz? Czemu tak wyglądasz?
            Dziewczyna chciała do niego podejść i go przytulić. Bądź, co bądź, ale był jednym z najlepszych przyjaciół Dan. On jednak od razu wystawił przed siebie ręce, tak jakby w obronnym, geście.
            -Nie Danea, nie mogę. Musze szybko stąd uciekać – powiedział , próbując uspokoić swój oddech.
            Maja niczego nie rozumiała. Czemu on tak wyglądał? Czemu miał do niej taki dystans? Czemu wyglądał, jakby biegł tu nie wiadomo jak długo? I czemu Maja nie widziała jego najbardziej charakterystycznego elementu wyglądu, czyli tych pięknych czarnych skrzydeł? Dość szybko niestety otrzymała odpowiedź na to ostatnie pytanie. Przed jej oczami pojawiło się jedno ze wspomnień Dan, gdy to Max, aby ją uratować przed spłonięciem żywcem, stanął na drodze jej pocisku. Na samym Maxsie w ogóle nie zostały znaki tego wydarzenia. Jego skrzydła najwidoczniej ucierpiały. Już po chwili Maja zobaczyła potwierdzenie swojej tezy - z jego pleców wystawały tylko dwa kikuty, które były kiedyś skrzydłami. Poczuła smutek na ten widok.
            Z rozmyśleń wyrwał ją głos Adriana.
            -Jak uciekłeś Camowi? – zapytał.
            Maja zmarszczyła czoło. Jak to Camowi? Czyżby czegoś jeszcze Adrian jej nie powiedział?
            Max oparł się jedna ręką o ścianę i wziął głęboki wdech.
            -To teraz nieważne. Muszę… muszę coś przekazać Danei. To bardzo ważne.
            Jednak nie zdążył. Łatek znów rozszczekał się niczym szalony, tylko tym razem było widomo, że nie jest to zwiastun niczego dobrego. To, co zrobił Max również nie było spodziewane. Podbiegł do Mai jak rakieta i odwrócił ją w taki sposób, aby stała przed nim niczym tarcza. Zdążył jej tyko szepnąć do ucha, że nie ma się bać, bo nic jej nie zrobi, gdy przez otwarte drzwi do pomieszczenia weszli kolejni nieproszeni goście. Maja na sam ich widok dostała gęsiej skórki. Do ich domu, bowiem weszli niemieccy żołnierze. Do tego jeszcze nie byle jacy, tylko sami Przeklęci, ci którzy stali po stronie Tori. Większości z nich nie znała, choć było ich tylko szczęściu. Kojarzyła tylko twarz Remiego i tego, który zaprowadził ją na rzeź, gdy była Nadią Blanchard. Na samym końcu do domu wszedł Cam. Rozejrzał się po całym zgromadzeniu, zmroził wzrokiem Adriana, po czym jego wzrok zatrzymał się na Mai i Maxsie. Jak na zawołanie do jej głowy przyszły wszystkie najgorsze wspomnienia z tym człowiekiem, włącznie z tym, co wydarzyło się w tych czasach. Nie potrafiła spojrzeć mu w twarz. Wlepiła, więc wzrok w ziemię mając nadzieję, że nikt nie zmusi jej, aby spojrzała się w tamtą stronę.
            -Oj Max widzę, że już przywłaszczyłeś sobie moją własność – powiedział Cam, a po ciele Mai przeszedł dreszcz. – Zostaw moją laleczkę, bo skończy się to źle.
            Maja wzdrygnęła się gwałtownie, gdy ręka Maxa pojawiła się koło jej szyi.
            -To może zawrzyjmy układ. Ty puścisz mnie wolno, a ja za to nie zrobię niczego laleczce Shane. Nie przypominam sobie, aby Danea była kiedykolwiek twoja.
            Słowa Maxa sprawiły, że nie mogła się powstrzymać, aby nie podnieść głowy. Cam miał niezbyt ciekawą minę. Coś na pograniczu wściekłości, a chęci mordu. Przeważały jednak bardziej te drugie uczucia. Nie zrobił jednak niczego, jakby naprawdę obawiał się, że Max coś jej zrobi. Ta postawa zaciekawiła Maję.
            -Shanea ja tu nie widzę – powiedział wzruszając ramionami. – A zresztą to nie on przeleciał lalunię.
            Maja czuła jak ręka Maxa zaciska się w pięść. Nie zdążył tylko nic zrobić, bo jako pierwszy zareagował Adrian.
            -Danea nigdy nie była i nie będzie twoja – wysyczał w jego stronę podchodząc krok bliżej. – Zawsze zazdrościłeś Shaneowi wszystkiego – uwagi Tori, pozycji wśród innych, a nawet dziewczyny. Nie możesz przełknąć tego, że ty zawsze będziesz ten gorszy w oczach wszystkich…
            Mai nie było dane słuchać daje tej wymiany zdań, bowiem Max nachylił się do jej ucha.
            -Słuchaj mnie uważnie, bo mamy mało czasu. To, o czym teraz ci powiem nie może dowiedzieć się nikt poza nami. Żadne z Przeklętych stworzonych przez Tori nie może nic wiedzieć. Oni wszyscy są przez nią śledzeni. Ty, jako jedyna nie, bo obawia się osób, które mieszkają w tym domu wraz z tobą. – Ucichł na chwilę. – Odnalazłem miecz. Pamiętasz, co było w przepowiedni Domino? To o białej równinie i jaskini? Wiem gdzie to jest. Kilka kilometrów do tego domu, w środku lasu jest polana. Podczas tej pory roku jest cała usiana dmuchawcami. Na jej środku jest studnia. Podejrzewam, że to w niej ukryty jest miecz. Do środka mogą jednak wejść tylko dwie osoby – ty i Tori. Musisz zdobyć go, jako pierwsza. Nie wiem, czemu to takie ważne, ale musisz. Nie zawiedź nas Księżniczko.
            Max korzystając z całkiem sporej kłótni pomiędzy Adrianem i Cama, puścił Maję, a sam niczym rakieta przebiegł przez pomieszczenie do drugich drzwi. Nie uszło to jednak uwadze innych Przeklętych. Wszyscy prócz Remiego pognali za uciekinierem. Dopiero po chwili Cam zorientował się w całej sytuacji. Zrobił się czerwony na twarzy ze złości. Po czym sam zaczął iść w stronę tych drzwi. Nie doszedł jednak do nich, gdy inne się otworzyły. Do pomieszczenia podtrzymując się ściany i opierając na lasce weszła ciocia. Maja z Adrianem spojrzeli na nią z przerażeniem. Oby dwoje w ogóle zapomnieli, że nie są sami w domu. Cam natomiast popatrzył na staruszkę z szeroko otwartymi oczami. Po tym nagle jej policzki zrobiły się jeszcze bardziej czerwone niż przed chwilą.
            -No proszę, proszę, teraz już wiem, kto był tym opiekunem laluni. Sama Czarna De. - Ucichł jakby nad czymś się zastanawiał. – Mam nadzieję, że już nigdy więcej nie będę musiał cię oglądać!
            Żadne z nich nie zdążyło zareagować. Cam wyjął pistolet z za pasa, po czym strzelił w stronę kobiety. Trafił. Kulka utkwiła dokładnie na środku czoła starszej pani. Maja krzyknęła przerażona, po czym upadła na ziemię. Nie chciała na to patrzeć. Kolejna osoba przez nią umarła.
            Nie zauważyła nawet, w którym momencie Cam zniknął z ich domu. Koło niej za to pojawił się Remi. Ukucnął koło niej obejmując jej twarz rękoma.
            -Słuchaj Maju. Wiem, co powiedział ci Max. Jeżeli kiedyś będziesz potrzebowała pomocy, to musisz przyjść do siedziby niemieckiej. Nie wchodź jednak do tego głównego budynku. Musisz obejść całość dookoła, tam znajduje się mniejszy. Gdy tam wejdziesz musisz poprosić o Czerwonego. Zrozumiałaś? Nie możesz powiedzieć, że przyszłaś do mnie nikomu prócz jego. Rozumiesz Maju?
            Dziewczyna pokiwała głową, choć nie końca wiedziała, o co chodzi. Przed jej oczami nadal widniał obraz cioci. Osoby, która była dla niej jak matka. Kogoś, kto zginał przez nią.

            Remi złożył jeszcze tylko pocałunek na jej czole, a po tym wybiegł z domu w ślad za resztą. Za to Maja, choć miała nadzieję, że to nigdy nie zastąpi, rozpłakała się. 


Hej wam wszystkim;)
dziś nie mam siły się rozpisywać, więc zapytam tylko o jedną rzecz, która naprawdę mnie ciekawi.
Kogo z was zaskoczyłam tym rozdziałem??? 
wspomnę też, że następny też powinien być szokujący;)
pozdrawiam

10 komentarzy:

  1. Hej Rena! No mnie to zaskoczyłaś tym rozdziałem... Następny będzie szokujący? Oj to ja się już doczekać nie mogę!!! Jak zwykle rozdzielił świetny.
    Kamil to Adrian... Eeeeeeeee...? Jakoś nie myślałam:) Czarna De? Hehe ciekawe...:) Pośrodku łąki usłanej dmuchawcami studnia, a w niej będzie ten miecz. Ok? Ale ona ma tam wejść do tej studni? Przecież ona się boi wody!!! Jak? Ale pewnie się niedługo dowiem;D Przyśniło się jej życie wcieleń Danei i jej śmierć? SUPER!!!! Bo wiesz... W poprzednich księgach (które również ubóstwiam:D:D:D) brakowało mi tej wiedzy. No w sensie takim, że ona nic nie wiedziała, a ja chciałam żeby wiedziała! Wiem dziwne zdanie nie pytaj czemu>.< Ogólnie przepraszam, że tak nie po kolei i że tak dziwnie to wszystko napisałam... Tak dzisiaj mam... No więc moge jeszcze tylko cię pozdrowić i życzyć weny^^
    Watashi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha też mi się tak zdarza, więc nie masz za co przepraszać. wiesz, że nawet zapomniałam o tej wodzie. dziękuje ci za podpowiedz xd
      Dziękuję za komentarz;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Hej,
    Jestem nową czytelniczą twoich wypocin :D
    Cały blog mi się mega podoba:D Super to przeskakiwanie czasu ;P Rozdział mi się podobał i mnie zaskoczył....
    A propos.... Mogę zostać twoją betą, bo jak czytałam to po prostu (za przeproszeniem) płakałam nad głupotą twoich błędów, ale i śmiałam się czasami jak np. Napisałaś ,,piepsz" czy jakoś tak zamiast ,,pieprz" w sensie ,, pieprz się"....
    Weny :)
    Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci bardzo;d cieszę się, że są osoby, które chcą to czytać.
      Co ro błędów każdy je popełnia, więc cieszę się, że o tym wspominasz. Choć bym czytała rozdział pięćdziesiąt razy to i tak znajdzie się coś czego nie zauważe. Co do twojej propozycji, masz może jakieś opowiadanie czy coś? Wiesz chciałabym zobaczyć jak z tym wszystkim u ciebie^^
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Tylko się nie śmiej, ok?
      Widzisz... Należę do tej grupki osób, która uważa że ich opowiadania są tak głupie, denne etc., że ich za nic nie opublikują... Prawdę mówiąc, piszę sobię ot tak dla siebie czasami, ale to rzadko. Za to wpadam na przeróżne pomysły tak często, że ci mogłabym 30 opowiadań napisać. Tak, dobrze przeczytałaś, opowiadań bo jak ja mam pomysł, to pierwsze...15....20 stron napiszę od razu, ale reszta leży i błaga o dar łaski, więc w końcu je usuwam ;P
      Gdybyś chciała się o mnie coś więcej dowiedzieć, to śmiało pytaj, ale wolałabym, żebyś to robiła prywatnie. Więc najwyżej dam ci mojego maila, ok?
      Weny ;)
      Ala

      Usuń
    3. Rozumiem cię. też kiedyś tak miała, ale w końcu zaczęłam wrzucać moje opowiadania do internetu po przestało mi się podobać pisanie "do szuflady"
      pomysłów też ma dużo i najlepiej wszystkie bym je zrealizowała, ale niestety nie ma jak. przetrwają tylko najlepsze, czyli te, które po tygodniu mi się nie znudzą i po tym siedzą w mojej głowie przez dłuuuuugi czas;)
      Z wielką chęciom się czegoś dowiem, możesz podać mi swojego e-maila;)
      pozdrawiam

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. ok, ok, zapisałam już sobie;)

      Usuń
    6. Ok, ja nie mam twojego maila więc musisz TY zacząć...
      Weny ;)
      Ala

      Usuń
  3. Witaj,
    Dziękuję Ci za komentarz na moim blogu. Widzę u Ciebie sporo treści, a ja dziś na internecie przelotem tylko jestem, więc zabiorę się za czytanie w pierwszej wolnej chwili. Być może nudna niedziela będzie dobrą alternatywą?
    Póki co "przeleciałam" tekst wzrokiem i powiem Ci, że chyba będzie ciekawie. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

wykonała Anaya