czwartek, 31 stycznia 2013

I. Rozdział 4

„Niewielu ludzi dostaje to, czego pragnie i tak niewiele zasługuje na to, co dostaje”
Autor nieznany


            Słowa, które wypowiedziała Tori po przez ciało Megan odbijały w głowie Alexis jak echo. Jednak w tym momencie nie interesowało ją to, że zaraz może umrzeć, o ile nie zdarzy się jakiś cud. Ona martwiła się o dwie inne osoby - o swoją wredną siostrę i chłopaka, który przez ostatni czas robił za jej opiekuna. Jedno i drugie leżało teraz na ziemi pozbawione przytomności i czekało na łaskę losu. Zresztą kto wie, może już nie żyli... W tej chwili interesowało ją bardziej ich życie, niż jej własne. Bała się też o Megan. Niby to ona jest sprawczynią tego zamieszania, ale nie potrafiła jej nienawidzić. Wciąż była jej przyjaciółką, nawet jeżeli w tej chwili jest kontrolowana przez jakąś wariatkę.
            Spojrzała jej w oczy mając nadzieję, że zobaczy dobrze sobie znane błękitne tęczówki, te które tak dobrze znała. Niestety nadal były one żółte i przepełnione nienawiścią. Nagle oczy Megan powiększyły się, a nóż ociekający krwią upadł na ziemię. Alexis z przerażeniem spojrzała na klatkę piersiową swojej przyjaciółki, z której wytrysnęła czerwona ciecz. Zobaczyła tam też coś podłużnego, co od razu zniknęło. Ciało Megan upadło ma ziemię. W około niej zaczęła formować się kałuża krwi, która rosła z sekundy na sekundę. Alexis wiedziała, że już jej nie uratuje. Jej dusza chwilę temu opuściła to miejsce, a na ziemi leży tylko puste, martwe ciało. Jednak to jeszcze do niej nie dotarło. To stwierdzenie nawet nie chciało pojawić się w jej myślach. Zanim jednak zdążyła uświadomić sobie co tak na prawdę się zdarzyło z jej przyjaciółką, spojrzała na osobę, która jej to zrobiła. Na samym początku przeszło jej przez myśli, że to Ian, albo Charlotta. Choć ta druga mniej. Zdziwiła się więc, gdy zobaczyła chłopaka może o rok, czy dwa młodszego od jej „opiekuna”. Miał krótko ścięte włosy i dziwne oczy, które non stop zmieniały barwę - raz były zielone, raz niebieskie, a po tym fioletowawe. Przez pierwszą chwilę wydawało się jej, że skądś go zna, ale od razu odrzuciła tę myśli,  gdy spojrzała na przedmiot, który trzymał w ręku. Długa metalowa rura aż do połowy pokryta była krwią. Spojrzała na niego z furią wymalowaną na twarzy.
            -Przepraszam Księżniczko, ale musiałem. Albo ty, albo ona... A to ty jesteś cenniejsza. - powiedział chłopak z powagą na twarzy.
            Alexis zrozumiała dlaczego wydawało się jej, że go skądś zna. Może nie twarz, a głos. Przed nią we własnej osobie stał tajemniczy gość Iana.
            -Nie. Jestem. Żadną. Księżniczką! - wysyczała przez zęby robiąc przerwę po każdym wyrazie.
            Tajemniczy chłopak wybuchnął śmiechem. Alexis przeszedł dreszcz strachu i to nie przez to co zrobił, tylko przez to co ona sama zobaczyła. A mianowicie chodziło jej o kły, które były o wiele większe niż u normalnego człowieka. Od razu skarciła się w myślach. On był zwykłym, rąbniętym człowiekiem, a nie jakimś tam wampirem. Wampiry nie istnieją.
            -No cóż, to prawda, teraz nie jesteś żadną księżniczką. Jesteś tylko zwykłą dziewczyną z Nowego Jorku, chociaż dla nie których nadal księżniczką...
            Alexis chciała rzucić koleją niemiłą uwagę, ale wiedziała, że to i tak nie pomoże.
            -...no może i jesteś dziwną księżniczką, bez zamku, a za poddanych masz Przeklętych, którzy... No oczywiście tylko tych, którzy nie są na służbie u Tori.
            Ta uwaga ją zabolała, sama nie wiedząc dlaczego. Potem przeszła ją fala strachu na myśl o tym imieniu.
            -No właśnie, Tori... - szepnął tak jakby sam do siebie – Nie wychodź z domu, nie gadaj z nikim, hmmm najlepiej przez resztę życia. Teraz ci się upiekło, bo byłem w pobliżu, ale następnym razem możesz nie mieć tyle szczęścia. A wierz mi Tori nie spocznie puki nie kopniesz w kalendarz. Acha, no i trzymaj się Iana i spełniaj resztę podpunktów, które już usłyszałaś - w  tym momencie obdarował ją wesołym uśmiechem. - Do zobaczenia wkrótce, Księżniczko.
            Alexis nie zdążyła wykrzyczeć kolejnych uwag na temat tego „tytułu”, którym ostatnio non stop ktoś się posługiwał, gdy on po prostu rozpłynął się w powietrzu. Jedyną rzeczą, która wskazywała na to, że w ogóle tu był, to ciało Megan.
            Dopiero  wtedy przypomniała sobie to, co stało się chwilę temu. Od razu ukucnęła obok niej i przewróciła na plecy. Nie wiedziała czego ma się spodziewać, miała nadzieję, że gdy ją odwróci ona otworzy oczy i wstanie jak gdyby nigdy nic. Jednak to, co zobaczyła przeraziło ją. Zamiast oczu było widać tylko białka, a usta były otwarte w niemym krzyku. Jej twarz była szara jak papier toaletowy, a usta sine. Opuszkami palców dotknęła jej twarzy, aby poczuć zimną skórę przyjaciółki.       Podniosła się z ziemi na miękkich nogach, bo dopiero teraz uświadomiła sobie co tu naprawdę się stało. Spojrzała na swoje ręce doskonale rozumiejąc, że to ona jest winna jej śmierci. Że to przez nią Megan leżała teraz na ziemi.
            Alexis usłyszała nagle cichy szelest, i gdy spojrzała w tamtą stronę zobaczyła jak Ian dosyć chwiejnym krokiem wychodzi z drugiego pomieszczenia. Rozejrzał się szybko po pomieszczeniu zatrzymując tylko na chwilę wzrok na ciele Megan. Potem utkwił wzrok w Alexis.
            -Ubierają kurtkę! Musimy stąd iść.
            Dziewczyna posłusznie zrobiła to, o co on ją prosił, choć przychodziło jej to z wielkim trudem,  gdyż dłonie zaczęły się jej trząść. Ian złapał ją za rękę i wyprowadził z łazienki, a potem jak najkrótszą droga zaczął prowadzić do wyjścia z centrum. To jej jednak nic nie pomogło. Nadal przed oczami Alexis widziała zakrwawione ciało swojej przyjaciółki.
            Gdy wyszli na zewnątrz od razu poczuła zimny wiatr, a z ciemnego nieba zaczęły spadać na nią pojedyncze krople deszczu. Dotarli na przystanek akurat w momencie, w którym  nadjechał autobus. W głębi serca cieszyła się, że nie musi chodzić po ciemku, choć z drugiej strony wtedy miałaby więcej czasu na przemyślenie tego wszystkiego.
            -To wszystko moja wina... - szepnęła sama do siebie.
            Oczywiście nie zdziwiło ją to, że Ian to usłyszał. Spojrzał się w jej stronę obejmując obiema rękoma jej twarz, aby na niego spojrzała.
            -Posłuchaj uważnie, bo nie będę powtarzał. To nie jest twoja wina! Jeżeli masz zamiar kogokolwiek winić, to Tori.
            Odgarnął jej rude włosy z twarzy wpatrując się w nią jak w obrazek.
            -Ej, czemu płaczesz? Nie płacz...
            Dopiero, gdy usłyszała te słowa zorientowała się, że na prawdę płakała. Ale ta wiadomość wcale jej nie pomogła, a wręcz przeciwnie. Zaczęła szlochać. Ian na początku próbował ścierać palcem każdą łzę, która wypłynęła z jej oka, ale w końcu dał dobie z tym spokój, bo było ich za dużo i po prostu ją przytulił. Trzymał ją w objęciach, aż do momentu, gdy autobus zatrzymał się na ich przystanku. Przez następne pięć minut szli w ciszy. Alexis przestała już płakać, ale wciąż w jej głowie pojawił się mnóstwo pytań zaczynających się od „co by było gdyby...”
            Pogrążona w swoich myślach nie zwróciła uwagi na inne ważne rzeczy, które działy się dookoła. Gdy byli już pod domem, Ian zamiast schylić się po klucze, które tak jak zawsze ukrył pod wycieraczką, oparł się głową o drzwi. Stał przez chwilę w ogóle nie ruszając się, co zirytowało Alexis, po chwili jednak zorientowała się, że nie powinna. Wystarczyło spojrzeć na rękę, którą trzymał na brzuchu lekko przyciskając. Alexis dopiero wtedy zauważyła, że jest ona pokryta krwią. Wtedy nie czekając na jego reakcję sięgnęła po klucz, otworzyła drzwi i wprowadziła go do środka. Od razu zaprowadziła go do pokoju, którego przez ostatni czas zajmowała, zapaliła lampę i kazała mu położyć się na łóżku. Gdy po kilku ciężkich próbach Ian pozbył się w końcu kurtki oczom Alexis ukazała się biało czarna kozulka, która nie dość, że miała pełno dziur, to jeszcze prawie cały jej prawy bok był czerwony. Pewnie gdyby był to każdy inny dzień, dostałaby mdłości, bądź zemdlała na widok krwi, ale nie dziś.
            Otworzyła usta, aby zapytać się czy ma apteczkę, czy coś czym mogłaby mu opatrzyć ranę, ale nie zdarzyła nic powiedzieć.
            -Pod łóżkiem - szepnął Ian tak, jakby wiedział o co jej chodziło.
            Alexis posłusznie sięgnęła pod łóżko i gdy wyczuła ręką jakieś pudełko, wyciągnęła je. Było to  zwykłe pudełko po butach. Jednak kiedy je otworzyła jej oczom ukazały się najróżniejsze waciki, bandaże, a nawet woda utleniona i nożyczki.
            Chyba muszę poszperać jeszcze pod tym łóżkiem. Ciekawe co tam jeszcze ma. - pomyślała uśmiechając się do siebie w duchu.
            Doskonale wiedziała, że on ją potem za to zabije, ale pierwszą rzeczą, jaką zrobiła to rozcięła bluzkę, po czym odsunęła ją na bok. następnie wyjęła z pudełka waciki i wodę utlenioną i zaczęła oczyszczać ranę. Oczywiście nie obeszło się bez syków Iana i różnych komentarzy.
Odetchnęła z ulgą widząc, że rana wcale nie jest duża i głęboka, no a co najważniejsze krew już w ogóle nie leciała. Kazała mu usiąść, zdjęła „bluzkę”, która raczej wyglądała jak szmata i obwinęła ranę bandażem. Potem zdjęła mu buty i przykryła  kołdrą. Wiedziała, że już po wszystkim. Wtedy znów zaczęły ją przytłaczać wspomnienia z dzisiejszego dnia. Kolejna osoba była ranna, a to wszystko przez nią. Gdy chciała wstać, aby wziąć sobie tabliczkę czekolady na poprawę humoru, Ian złapała ją lekko za rękę. Tak jak zawsze pod wpływem jego dotyku przeszedł ją przyjemny dreszcz.
            -Nie idź, zostań - szepnął uśmiechając się do niej blado.
            -A co boisz się zostawać sam, gdy jest ciemno?
            Dopiero po chwili zorientowała się, że teraz nie powinna już wyskakiwać z takimi tekstami, więc po chwili kiwnęła lekko głową zawstydzona, że tak szybko zdołała zapomnieć o tym, co się dzisiaj stało. Rumieniec nie schodził z jej twarzy nawet później, ponieważ Ian wcale nie miał ochoty puścić jej ręki. Trzymał ją w swoich objęciach, obracając ją w swojej dłoni, bądź bawiąc się palcami.
            -Powiedz mi... - zaczęła po chwili Alexis przerywając ciszę - Kim jest ta całą Tori? I ten chłopak z kolorowymi oczami? I czemu oni wszyscy nazywają mnie Księżniczką?
            Ian patrzył na nią przez chwilę swoimi zielonymi oczami, które w tym monecie przepełnione były smutkiem, złością i bólem. Potem odwrócił wzrok i zaczął patrzeć w sufit.
            -Tori - wypowiedział to imię ze złością - Chodząca wiedźma, dosłownie i w przenośni. Kiedyś dawno temu urodziła się jako zwykła kobieta z darem nieśmiertelności i różnymi dziwnymi mocami. Przez jakiś czas była normalna, puki nie zrozumiała, że dzięki nim bez problemu może zabijać i dawać życie, że może być kimś podobnym do Boga.
            -A skąd ty tyle o niej wiesz? - zapytała podejrzliwie.
            -Bo przez bardzo długi czas jej towarzyszyłem - odpowiedział nadal wpatrując się w sufit, tak jakby wstydził się tego o czym mówił - Pamiętam jaka była przed tą swoją dziwna przemianą. Nie potrafiła zabić muchy, a co dopiero człowieka. Brzydziła się swoimi mocami i tym co potrafiła zrobić. Odmieniło jej się, gdy zorientowała się, że może z nimi robić to, co się jej tylko podoba. Od tej pory była wredna, zimna i pozbawiona uczuć. Ja przed tym też taki byłem, dopóki nie spotkałem ciebie.
            Alexis mimowolne zachichotała na to wspomnienie.
            -No to zapewne musiało cię zmienić, tak dostać z kolana...
            On zaprzeczył patrząc jej w oczy.
            -Nie, to nie było wtedy. My znamy się o wiele dłużej, niż  od momentu, w którym mi przywaliłaś. Gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy miałaś na imię Danea i byłaś księżniczką, najpiękniejszą księżniczką jaka chodziła po ziemi... No i taka pozostałaś do teraz - powiedział gładząc ją palcem po policzku.
            -A ty kim jesteś, że tyle o tym wszystkim wiesz? I kim są ci Przeklęci? - zadawała pytania.
Ian zaśmiał się.
            -Czy nie za dużo tych pytań jak na jeden dzień? Zauważ, że jestem obłożnie chory i nie mogę wytężać umysłu, ale obiecuję ci, że jutro odpowiem na wszystkie, jakie tylko przyjdą ci do głowy.
            Potem znów nastała cisza, podczas której Alexis zastanawiała się, czy powinna przywalić mu za tę odpowiedź, czy może jednak nie wypada.
            -A powiesz mi o co pokłuciliście się z Natashą?
            Na twarzy Iana pojawił się taka mina jak by  w ogóle nie chciał sobie o tym przpominac. Po chwili jednak kiwną kłową, na znak zgody.
            -Zaśpiewasz mi coś?                       
            Alexis spojrzała na niego jak na wariata. Poczuła się tak jakby była jego matką, a on jej synkiem, który nie może zasnąć i prosi mamę, aby mu zaśpiewała kołysankę. Kolejną rzeczą, która ją zdziwiła to to, że niby skąd on wiedział, że w ogóle potrafi śpiewać. Oczywiście nie oznacza to, że  nie umie, bo było wręcz przeciwnie. Nigdy po  prostu nie robiła tego publicznie. Nawet na lekcji muzyki udawało się jej wymigiwać od śpiewania, ale gdy już się to nie powiodło, robiła to tak cicho, aby tylko nauczyciel ją usłyszał.  Nie potrafiła śpiewać przy innych, albo może nie to, że nie potrafiła, ale bardziej chodziło o  to, że w głębi serca czuła się tak, jakby obiecała komuś coś, co dotyczy tego śpiewu. Czuła się tak jakby ten śpiew do ktoś należał i tylko ta osoba mogła to usłyszeć.
            -To chyba nie jest dobry pomysł... - szepnęła, ale nie zdążyła skończyć tego zdania, bo Ian spojrzał na nią oczami bardzo podobnymi do tych, które robił Kot ze "Shreka".
            Westchnęła głośno i szybko w myślach wybrała piosenkę, którą ostatnio dosyć często słuchała.





            Gdy skończyła spojrzała na Iana oczekując jakiejś reakcji, ale zamiast tego uśmiechnęła się pod nosem. Zasnął. Wstała i zgasiła światło. Idąc do kuchni wiedziała już co będzie teraz robiła. Najpierw zrobi sobie miskę popcornu, a potem będzie przeskakiwać z kanału na kanał , próbując uporządkować sobie to wszystko, co się dzisiaj stało. No cóż, zapowiada się bardzo długi wieczór.



Witak was wszystkich,
Wiecie co? Mam już dosyć szkoły, a dopiero od niecałego tygodnia do niej chodzę. Ja chce znów FERIE!!!
A w ogóle tam się ostatnio zastanawiałam czy mam na tym blogu jakiś cichych czytelników. jest ktoś taki czy nie? Jeżeli tak to bardzo mi miło. Moglibyście dla mi jakiś znak życia  Jeżeli nie pod notką to chociaż na nr gg. Chciałabym wiedzieć dla ilu osób podoba się moje opowiadanie.
No więc ozdrawiam i do następnego.
No i oczywiście nie myślcie, że Ian jest taki prawdomówny i odpowie na wszystkie pytania Alexis. Chociaż może, kto wie;)

17 komentarzy:

  1. No mi się podoba ty potworze xd
    Mam nadzieje, że ten długi wieczór okaże się ciekawy ;D
    Sorki chciałam wczoraj go przeczytać, ale jakoś nie mogłam się zmotywować przez ten tydzień ;D
    Pozdrawiam ; ***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci potworku za komentarz;* Oj tak wieczór na pewno będzie bardzo ciekawy... zaśnie od razu gdy położy się na kanapie xd
      No i oczywista rozumiem cię, tez przez cały tydzień miałam lenia, a to dopiero pierwszy tydzień po feriach!!!

      Usuń
  2. Przeczytałam i powiem szczerze, że masz bardzo fajny styl pisania. Skusiłam się w końcu i nie żałuję. Czyli Alexis jest kolejnym wcieleniem księżniczki? A Ian się w niej podkochuje z tego co zrozumiałam? Chociaż... facet ze zmieniającym się kolorem oczu bardziej mnie pociąga :D Jestem ciekawa co tam dalej wymyślisz, dlatego bezapelacyjnie zaczynam śledzić historię.
    Weny, kochana, mnóstwo weny! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję cię bardzo za komentarz.
      Dokładnie, Alexis jest wcieleniem Księżniczki, o której była mowa w prologu. Ian podkochiwał się w niej nawet gdy był z jej siostrą. No i też bardzo lubię tego ze zmieniającymi się oczami, choć niestety przez następnych kilka rozdziałów (a może więcej niż kilka) nie spotkamy go. Ale nie martw się, jeszcze będzie miała kilak swoich minut;)
      No i mam nadzieje, że cię nie zawiodę swoim opowiadaniem.
      Pozdrawiam;D

      Usuń
  3. Wiesz, co? Ja również mam dosyć szkoły, a to przecież dopiero pierwszy tydzień po feriach! Robimy zorganizowany bunt, co ty na to?
    To tak poza tematem. Rozdział oczywiście przeczytałam i tradycyjnie mi się podobał ^^ Polubiłam twój styl!
    Trochę bałam się o Alexis po tej twojej niespodziewanej końcówce z poprzedniego rozdziału. Jednak ktoś ją uratował... No właśnie. Robi się coraz bardziej tajemniczo. Zaniepokoił mnie, ale również zaintrygował ten chłopak, który uratował dziewczynę na początku rozdziału.
    Cieszę się, że Ianowi nic się nie stało, a ta kołysanka, którą śpiewała mu na koniec... No to było urocze ^^
    Trochę informacji się wyjaśniło, ale wciąż pozostaje wiele niewiadomych. Dlatego też z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się na ten bunt. CHCEMY WIĘCEJ WOLNEGO xd tam może wyglądać transparent;)
      No i oczywiście dzięki za komentarz. No i wież mi, następne rozdziały przyniosą jeszcze więcej niewiadomych. A do wyjaśnień będzie trzeba jeszcze trochę poczekać poczekać;)
      Pozdrawiam;*

      Usuń
  4. Wspaniały rozdział ;) Bardzo mi się spodobał. Jestem ciekawa kim jest ten chłopak, który ją uratował. Alexis okazała się kolejnym wcieleniem Księżniczki mmmmm genialne! I do tego Ian się w niej podkochuje tak właśnie myślałam, że on coś do niej czuje. Robi się coraz bardziej ciekawiej. Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału;)
    Pozdrawiam i życzę weny ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci bardzo za komentarz;)
      A o moim kolorowookim chłopak, będzie troszę później;)

      Usuń
  5. Dużo się wyjaśniło, ale jednak jeszcze trzeba pare rzeczy wyjaśnić. Dosłownie no nie do końca wyzdrowialam dlatego czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To najpierw błędy, które rzuciły mi się w oczy:
    W pierwszym zdaniu powinno być poprzez.
    "Zanim jednak zdążyła uświadomić sobie co tak na prawdę" – naprawdę.
    "Jesteś tylko zwykłą dziewczyną z Nowego Jorku, chociaż dla nie których nadal księżniczką..." – niektórych.
    "Rozejrzał się szybko po pomieszczeniu zatrzymując tylko..." – przed zatrzymując powinien być przecinek.
    "Dopiero, gdy usłyszała te słowa zorientowała się, że na prawdę płakała" – naprawdę.
    "Wtedy nie czekając na jego reakcję sięgnęła po klucz" – powinno być: "Wtedy, nie czekając na jego reakcję, sięgnęła po klucz".

    To teraz przejdę do skomentowania treści. Od razu widać, że masz pomysł na to o powiadanie i skrupulatnie wprowadzasz go w życie. Czytając, nie da się nudzić, bo ciągle coś się dzieje, a poza tym masz przyjemny styl.Najbardziej ze wszystkich polubiłam rzecz jasna Ian, ponieważ jego postać wydaje się być wielowymiarowa, że tak to nazwę. Chodzi o to, że był zły, ale przeszedł jakąś przemianę. Poza tym zna odpowiedzi na pytania Alexis i dzięki niemu ja, jako czytelnik, lepiej mogę poznać sytuację w opowiadaniu. Chociaż pod rozdziałem napisałaś, nie nie jest taki prawdomówny, więc teraz zastanawiam się czy rzeczywiście mogę ufać w jego wersję zdarzeń ;)
    Tori, no cóż... taka moc faktycznie potrafi uderzyć do głowy i nawet z osoby, która dotychczas nie skrzywdziłaby muchy, zrobić potwora.
    Szkoda mi Megan, jej śmierć musiała dotknąć główną bohaterkę.
    Dodałam już Twój blog do obserwowanych i z chęcią będę zaglądać :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za ten komentarz i wytknięcie błędów. Już je poprawiłam.
      Ian będzie opowiadał Alexis tylko to co będzie chciał, rzeczy, które nie będą go o nic obwiniać,a niektóre będzie po prostu pomijać.
      Mam nadzieje, że nie zawiodę cię przyszłymi rozdziałami;)

      Usuń
  7. Witoj, witoj. Jak zwykle się postarałaś, lecz mam dla ciebie pytanie... Dlaczego byłaś tak brutalna!!! Bidny Ian no i Alexis. Przez to wszystko nie będzie mogła zasnąć przez następne dni, ba miesiące, albo zaśnie i obudzi się z krzykiem budząc przy tym "obłożnie chorego" Iana. No i w jaki sposób on ma się wyspać. A właśnie...muszę cie o to spytać: Czy ten wybawca dzierżący metalowy pręt, którego oczy zmieniają kolor co pięć sekund na wszystkie odcienie kolorów jakie istnieją na ziemi oraz poza nią...jest on przystojny? Bo wiesz próbuję go sobie wyobrazić, ale nie wiem, czy mam mu dać garbatego nosa, wydęte usta, odstające uszy, czy może pokrytą pryszczami twarz. Ma jeszcze jedno pytanie, ale już ostatnie. Skoro Alexis jest księżniczką przeklętych, a załuszmy ten wielokolorowooki jest tym przeklętym to ona może zawołać " Tęczowooki do nogi!" to on przyjdzie?
    Oczywiście nie mogę się doczekać następnego rozdziału.
    Z powarzaniem your little sister :-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wież mi Alexis zaśnięcie od razu gdy zobaczy poduszkę xd i nie obudzi Iana, to on będzie ten wredny i ją będzie budzić. O i nie martw się Ian się wyliże i to nawet szybko;)
      A co do mojego kolorowookiego bohatera hmm na pewno nie jest pryszczaty, tak bym go nie pokarała xd i tak, jest przystojny. A co do tego co umie Alexis wątpię, aby potrafiał coś takiego, ale kto wie co tak jeszcze wymyślę:p

      Usuń
  8. Kolorowooki bohater mnie także bardzo interesuje. Choć pierwszy raz komentuję, śledzę twój blog od jakiegoś (co prawda bardzo krótkiego) czasu i na pewno jeszcze tu zajrzę.

    No i przy okazji chciałam cię zaprosić na mojego bloga (nie znalazłam zakładki spam i czuję się trochę winna, że go tu umiesczam)
    Mal właśnie ułożyła sobie życie. Z poważnym trudem. Ma kochającą rodzinę, świetną siostrę, nowe przyjaciółki, na dodatek możliwe, że pójdzie na dyskotekę z chłopakiem, w którym podkochuje się odkąd go zoabczyła.
    Ale jak sobie poradzi, jeśli jej życie wywróci się do góry nogami i zacznie stać na rękach, jej dawna opiekunka umrze, a śmierć zacznie za nią podążać? Jeśli kilka niepożądanych osób zacznie się nią interesować, a ktoś spróbuje ją zabić? Na dodatek z niewiadomych powodów nikt nie chce jej powiedzieć, o co tu właściwie chodzi…

    Zajrzyj na malcadicta-fantasy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. W bardzo wyraźny sposób wprowadzasz nowego bohatera. On i Ian zdają się widziec więcej o Alexis niż ona sama.

    OdpowiedzUsuń
  10. Opowiadanie jak najbardziej dla mnie! Trochę literówek i błędów, które word bez problemu wyszukuje, ale fabularnie jest cudowne! Dlaczego ja wcześniej nie zaczęłam tego czytać? Bo pamiętam, że na 100% tu wchodziłam, ale z jakiegoś powodu sobie nie zapisałam linku... Dziwne...

    OdpowiedzUsuń

wykonała Anaya