poniedziałek, 21 stycznia 2013

I. Rozdział 3

Dusza nie znałaby tęczy, gdyby oczy nie znały łez”
John V. Cheney

            Gdy pierwsze promienie słońca przeniknęły przez zasłonięte rolety, Alexis otworzyła niepewnie zaspane oczy. Przetarła je wierzchem dłoni, po czym wygrzebała się z pod miękkiej kołdry, do której już zdążyła się przyzwyczaić. Najszybciej jak potrafiła przeszła przez salon, tak aby nie obudzić Iana, który spał na kanapie jak małe dziecko. Do tej pory była na siebie zła, że przez nią on musiał tam spać. Gdyby była tylko bardziej stanowcza, to może by jej się udało, ale nie. Wystarczyło, że się do niej uśmiechnął, a już ustąpiła. Gdy dotarła do łazienki, odetchnęła z ulgą widząc, że po raz pierwszy go nie obudziła. Zamknęła za sobą drzwi na klucz, aby nie przytrafiła się jej taka sama historia jak na samym początku pobytu w tym domu. Nie chciała, aby Ian znów wparował jej do łazienki, gdy ona wychodziła z pod prysznica.
            Alexis zaczęła wykonywać podstawowe czynności jak co rano, czyli uczesała włosy, umyła twarz i przebrała się. Do tej pory zastanawiała się w jaki sposób Ian zdołał wejść do niej do domu, pozabierać stamtąd ciuchy i wyjść niezauważony. Może nadal miał zapasowy klucz, który kiedyś wręczyła mu Natasha. Jednak za każdym razem, gdy o to pytała on kładł jej palec na ustach i uśmiechał się głupio. Zamknęła oczy i przywołała do siebie to wspomnienie. Sama nie wiedziała dlaczego, ale lubiła gdy tak robił, nawet jeżeli czuła się wtedy zażenowana. Jego dotyk wywoływał u niej przyjemne dreszcze, przez co zawsze odczuwała cichą pokusę, aby go pocałować. Od razu otworzyła oczy i skarciła się za te myśli. Nie mogła tak o nim myśleć, choć by dla tego, że gdzieś tam w głębi serca miała nadzieję, że wrócą do siebie z Natashą. Jednak te siedem dni, które z nim spędziła wywołały u niej sprzeczne uczucia. Wcześniej widziała go dzień w dzień przez rok i ani razu nie pomyślała o nim w taki sposób tak jak teraz, nawet jeżeli wtedy zachowywał się podobnie. W takich też monetach, gdy myślała o nim w głowie zapalała się jej czerwoną lampka. Nie dojarz, że był byłym narzeczonym siostry to jeszcze starszy od niej o siedem lat. On miał dwadzieścia cztery, a ona tylko siedemnaście. Niby to nic, ale doskonale wiedziała, że jej rodzice nie pozwolą spotykać się z nim. Alexis wiedziała też, że przez całe życie nie będzie mogła spędzić u Iana, w końcu będzie musiała wrócić do domu, nawet jeżeli to się jej nie podobało.
            Otrząsnęła się z tych wszystkich myśli, po czym wyszła z łazienki. Kontem oka spojrzała w stronę kanapy, gdzie nadal spał Ian, albo udawał - kto wie. Ucieszyło ją to nie z powodu, że postanowiła go rano nie budzić. O nie, dzisiaj rano postanowiła, że będzie go unikać bynajmniej przez jakiś czas. Oczywiście wszystkiemu winny jest jej dziwny sen.
            Żeby nie myśleć o nim, tu ma na myśli sen, ruszyła w stronę kuchni. Tam od razu nalała sobie soku pomarańczowego i popijając go, ruszyła w stronę lodówki, aby wyjąć stamtąd coś do jedzenia. Alexis była z siebie dumna, bo choć nie udało jej się wywalczyć tego, by właściciel spał w swoim łóżku, ale za to wynegocjowała coś innego. W zamian za nie, ona codziennie rano miała robić śniadanie. W sumie to ona wolała taki układ, niż dopuścić go do garnków. Rozejrzała się po lodówce i po chwili zastanowienia wyjęła z niej jajka, aby zrobić jajecznicę. Po drodze zwinęła też jednego czerwonego pomidora i nóż z szuflady. Zaczęła powoli kroić go na małe kawałki. Prawie nie odcięła sobie palca, gdy ktoś położył jej ręce na oczy.
            -Ian, czy możesz zabrać te łapska, bo sobie poobcinam wszystkie palce? - zapytała, gdy chłopak nie zabrał rąk.
            Usłyszała cichy śmiech po czym znów zaczęła normalnie widzieć. Zabrała się znów za krojenie pomidora starając się nie patrzeć na chłopaka, ale nawet bez tego wiedziała, że oparł się o kuchenny blat patrząc na to co ona robi. Nie mogąc się powstrzymać spojrzała na niego kontem oka. Tak jak co rano miał na sobie krótkie spodenki i koszulkę na ramiączkach. Widziała go tak codziennie od siedmiu dni, wcześniej zresztą też, więc zdziwiła ją reakcja, że poczuła się troszkę zawstydzona. Odwróciła wzrok, ale zanim to nastąpiło zauważa, że Ian nie patrzy na to co robi, tylko na nią samą. Od razu odwróciła wzrok i wróciła do krojenia pomidorów.
            -Ooo patrzcie, no co się stało, że mała Alexis jest taka zamyślona? - zapytał swoim roześmianym głosem.
            Alexis nie lubiła, gdy tak do niej mówił, ale nie miała już siły zwracać mu uwagi. Zresztą to i tak chyba nic by nie dało. Postanowiła w ogóle nie zwracać uwagi na to pytanie.
            -Czyżby śnił się tobie jakiś zboczony sen ze mną w roli głównej? - zapytał po raz kolejny.
            Spiorunowała go wzrokiem choć jej policzki mówiły same za siebie. Ten sen był dość dziwny, w pewien sposób głównymi bohaterami byli oni dwoje, ale z drugiej strony nie była tego pewna. Czuła się dość dziwnie, gdy pomyślała sobie o tym co działo się w tym śnie. Zresztą jakby czuła się dziewczyna, która we śnie zaprosiła chłopaka do sypialni i... Zresztą wiadomo co mogło dziać się dalej. Gorsze było jednak to, że ten chłopak stał właśnie przed nią.
            Wzdrygnęła się czując jego ciepły oddech tuż nad swoim uchem.
            -Bo wiesz, sny zawsze mogą stać się prawdziwe... Wystarczy tylko o to poprosić - usłyszała jego szept.
            Odwróciła się, aby uderzyć go w twarz, ale stał już jakiś metr dalej uśmiechając się zadziornie, po czym zniknął za drzwiami łazienki.
            Alexis odłożyła nóż i usiadła na ziemi. Poczuła nagle wielką chęć porozmawiania z kimś innym niż Ianem, który też w niektórych momentach zaczynał ją w wkurzać. Na kuchennym blacie zobaczyła telefon chłopaka. Sięgnęła po niego i nadal siedząc na ziemi wystukała znany jej numer.
            -Halo - usłyszała po trzecim sygnale zaspany głos Megan.
            -Hej – szepnęła do słuchawki nie bardzo wiedząc co ma powiedzieć.
            -Przepraszam, ale kto mówi? - zapytała ziewając przy okazji.
            -To ja, Alexis.
            Przez długi czas w słuchawce było słychać tylko ciszę, a potem nagle radosny krzyk.
            -O boże, to ty! Nic ci nie jest! Jak ja się cieszę! - chwila przerwy - Chyba muszę zadzwonić do twoich rodziców i im powiedzieć, że żyjesz.
            Zareagowała od razu.
            -Proszę nie mów im nic o tej rozmowie! To tajemnica.
            Nastąpiła chwila ciszy, co oznaczało, że się zastanawia.
            -No dobra... Ale koniecznie musimy się spotkać. Musisz mi powiedzieć co ci strzeliło do głowy, że uciekłaś.
            Alexis przez chwilę rozważała tę propozycję.
            -Ok, możemy się spotkać, tylko gdzie i kiedy?
            -Dzisiaj o szesnastej w naszym centrum handlowym.
            Skrzywiła się na myśl, że znów będzie musiała chodzić po nocy, ale ucieszyło ją to, że Megan zaproponowała jej coś takiego. Brakowało Alexis jej towarzystwa i gadania o tych wszystkich błahostkach.
            -No to do zobaczenia. - powiedziała i z uśmiechem na twarzy rozłączyła się.

            Oczywiście, gdy Ian usłyszał o zamiarach Alexis najpierw zapytał się, czy nie zwariowała, po tym zaczął się śmiać, a dopiero na końcu podszedł do tego na poważnie. Musiał oczywiście zrobić jej listę rzeczy przeciwnych temu pomysłowi, takich jak to, że może spotkać swoich rodziców, albo kogoś kto wie, że uciekła z domu, albo w najgorszym wypadku policję. Oczywiście rudowłosa upierała się przy tym, że jej rodzice w ogóle nie zareagowali na to, że uciekła, ba nawet się ucieszyli. On oczywiście twierdził inaczej, ale mniejsza o to. W końcu po długiej rozmowie doszło do tego, że pójdzie, ale nie sama tylko w jego towarzystwie. Jej oczywiście od razu ten pomysł przypadł do gustu, bo nie będzie musiała chodzić samej po nocy, tylko będzie miała towarzystwo.
            Alexis była tak uradowana na myśl tego spotkania, że już pół godziny przed czasem stała pod drzwiami ubrana w kurtkę, która też w jakiś dziwny sposób pojawiła się tutaj, krzycząc na Iana, aby się pospieszył. Podczas całej drogi opowiadała mu jak poznała Megan i w jaki sposób zostały przyjaciółkami. Oczywiście Ian był znakomitym słuchaczem, nie protestował nawet jeżeli słyszał tę historię po raz trzeci.
            Alexis wzięła głęboki wdech, gdy weszli do centrum handlowego. Od razu zdjęła kurtkę i ruszyła w stronę ulubionej kawiarni, którą zawsze odwiedzały. Megan zauważyła od razu, może dlatego, że siedziała sama przy stoliku, a może dlatego, że nagle zerwała się z miejsca i zaczęła do niej machać. Tak czy owak Alexis pobiegła do niej rzucając się w jej obcięciach.
            -O boże Alexis, jak ja się cieszę, że cię widzę! - powiedziała Megan, gdy w końcu wypuściła ją z objęć - Głowę masz na miejscu, ręce i nogi też, co oznacza, że wszystko z tobą w porządku!
            Ucichła nagle, co było w jej przypadku dość dziwne i zaczęła uparcie patrzeć się na kogoś za plecami Alexis. Ta oczywiście z ciekawości odwróciła się, aby zobaczyć kto to, po czym przewróciła oczami. Megan wpatrywała się wielkimi oczami w Iana, który wolnym krokiem podszedł do nich z rękami w kieszeni.
            -Ian, to Megan, Megan to Ian - przedstawiła ich sobie, po czym pochyliła się nad przyjaciółką - zamknij lepiej buzię, bo wyglądasz dość śmiesznie.
            Oczywiście ta od zrobiła to o co się ją prosiło, ale nadal wpatrywała się w Iana tak, jakby był jakimś ciastkiem z kremem.
            -A więc to ty jesteś tą gadatliwą przyjaciółką, o której tyle trąbiła mi Alexis podczas drogi - powiedział uśmiechając się, po czym zwrócił się do Alexis - Zadzwoń jak będzie już po tej waszej babskiej rozmowie.
            Nie mówiąc nic po za tym, odszedł. Megan wpatrywała się jeszcze przez chwilę w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stał Ian, po czym nagle odwróciła się w stronę Alexis.
            -Skąd ty znasz tego przystojniaka, co? - zapytała od razu Megan, a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
            -Weź ty mu nie pochlebiaj... - zaczęła, ale widząc minę Megan odpowiedziała na pytanie – Były narzeczony Natashy.
            Oczywiście Megan nawet nie zwróciła uwagi na to co powiedziała jej Alexis, bynajmniej jeżeli chodzi o pierwszą cześć tej wypowiedzi.
            -Mieszkasz teraz z nim, prawda? A co na to Natasha? Powiedział ci o co się pokłócili? - paplała jak najęta nie dając chwili aby Alexis odpowiedziała, którekolwiek z nich.
            Uśmiechnęła się, ponieważ brakowało jej tego bezsensownego gadania Megan, uświadomiła sobie nawet, że działa na nią uspokajająco. Nie minęła jednak chwilą, gdy ta ucichła.
            -No świetnie, ale my tu nie przyszłyśmy obgadywać chłopaków, tylko rozmawiać na poważne tematy. No więc tłumacz się teraz, dlaczego uciekłaś z domu. - powiedziała z groźną miną, która oczywiście szybko zniknęła.
            Alexis bez żadnego zastanowienia opowiedziała jej o tym jaka na prawdę jest Charlotta i to co stało się po przez jej wykręty. Ucichła tylko na chwilę, gdy zobaczyła na wystawie jakąś fajną rzecz.
            Rudowłosa poczuła się oczywiście jeszcze lepiej, gdy wyjawiła przyjaciółce swoją tajemnicę. Zdziwiło ją też to, że Megan przyjęła to wszystko ze spokojem i nawet starała się pocieszyć ją tekstami w stylu „Ale gdybyś nie uciekła nie mogłabyś zamieszkać u Iana” albo „Tej przeklętej Charlottcie już na pewno dawno wyrósł wielki nos jak u Pinokia”.
            Oczywiście po całej tej poważniej rozmowie nadszedł czas na to, aby Megan przekazała Alexis wszystkie najnowsze plotki ze szkoły.
            Po półtorej godziny chodzenia i gadania Megan przedstawiła jej propozycję nie do odrzucenia.
            -Idziemy teraz od tej naszej kawiarni na kawę i jakieś dobre ciacho, ale najpierw wybierzemy się do łazienki, bo muszę poprawić makijaż, a ty moja droga właśnie teraz masz zadzwońcie do Iana i kazać mu przyjść w wyznaczone miejsce.
            Alexis nie mała serca jej odmówić. Wiedziała też, że jego nie zachwyci ten pomysł. Postanowiła, że załatwi tą sprawę z nim w łazience, gdy jej przyjaciółka będzie poddawać się zabiegom upiększających. W pewnym momencie zatrzymała się słysząc znajomy głos, którego tak na prawdę wolała w ogóle nie usłyszeć. Odwróciła się, aby sprawdzić czy ją słuch nie myli. Niestety miała rację, oparta o ścianę otoczona gronem przyjaciółek stała Charlotta. W tym też momencie ich oczy się spotkały. Alexis od razu odwróciła się, modląc się, aby tamta jej nie zauważyła i prawie biegnąc weszła do łazienki. Tam oczywiście pierwszą rzeczą, która rzuciła się jej w oczy to to, że były w niej same, co wydawało się dziwne jak na sobotni wieczór. Starała się jednak tym nie przejmować, bo aktualnie miała inny problem na głowie. A mianowicie Charlotte. Ta weszła za nią, a na jej twarzy malowało się zdziwienie, radość i lekka złość. To wszystko jednak od razu zniknęło, a zamiast tych emocji pojawił się uśmiech pełen kpiny.
            -O patrzcie no, mały potworek - rzuciła Megan nie odrywając wzroku od swojego odbicia i kredki do oczu.
            Charlotta nie zwróciła na to uwagi.
            -Moja głupia siostra - powiedziała z kpiną w głosie.
            Alexis chciała pokazać jej, że nie ruszają ją te głupie odzywki, choć i tak wyszło inaczej.
            -Kiedy łaskawie wrócisz do domu. Nudno jest bez ciebie, bo nie mogę niczego zrobić, bo nie mam na kogo zwalić winy.
            Nie zwróciła na to uwagi tylko wyjęła z kieszeni telefon, który załatwił jej Ian i szybko wybrała jego numer.
            Charlotta coś tam jeszcze mówiła, krążąc po łazience, ale ona skupiała się na sygnałach.
            -„No i co już po wszystkim?” - usłyszała po czterech sygnałach.
            -Ian przyjdź proszę do tej kawiarni, gdzie spotkaliśmy Megan i zajmij miejsce. My...
            Telefon wyleciał jej z ręki, gdy usłyszała przeraźliwy krzyk Charlotty. Próbowała go jeszcze uratować, ale nie udało się jej. Bateria wyskoczyła ze środka, co sprawiło zakończenie połączenia. Dopiero wtedy spojrzała na swoją siostrę. Zamarła. Charlotta wisiała metr nad ziemią, a Megan trzymała ją za szyję uśmiechając się przeraźliwie. Alexis nie zdążyła nawet krzyknąć, gdy tamta z  nadludzką siłą rzuciła ją na koniec pomieszczenia. Młoda uderzyła głową o lustro rozbijając je, po czym upadła na umywalkę, która zarwała się pod jej ciężarem. Alexis chciała pobiec w jej stronę i sprawdzić czy nic się jej nie stało, ale strach sparaliżował jej kończyny. Spojrzała na Megan, sprawczynię tego całego zamieszania, która stała parę metrów od niej z ogromnym nożem w ręku, który bez problemu można by było wbić jedną stroną, aby wyszedł  drugą. Od razu zauważyła, że jej oczy były jakieś dziwne, nie miały jak zawsze niebieskiej barwy, tylko były żółte i pełne nienawiści.
            -Witaj Księżniczko Daneo - powiedziała Megan, ale to nie był jej głos. Był o wiele starszy i wyższy.
            Alexis zesztywniała słysząc to w jaki sposób nazwał ją głos. Tego samego imienia użył też Ian, gdy spodlała go tamtej strasznej nocy. Danea.
            -Weź się ode mnie odczep! Mam na imię Alexis, Alexis Elizabeth Gray, a nie jakaś tam Danea! I nie jestem Księżniczką! - krzyknęła, po czym nagle ucichła nie wiedząc skąd wzięła tyle odwagi, aby to wypowiedzieć.
            Głos zaśmiał się.
            -Porywcza jak zawsze. Danea, myślenie nigdy nie było twoją mocną stroną. Ty tylko świeciłaś ładną buzią i uwodziłaś chłopaków. Nigdy nie interesował cię los innych! Taka była z ciebie następczyni tronu, jak ze mnie kucharka!
            Alexis zadrżała, nie rozumiejąc niczego z tego co powiedziała. Była zwykłą dziewczyną z Nowego Jorku, a nie jakąś następczynią tronu.
            -Kim, nie przepraszam, czym ty jesteś? - zapytała wygrzebując z zakamarków ostatnie pokłady odwagi.
            Na twarzy Megan pojawiło się zaskoczenie.
            -No proszę, niekiedy potrafisz zadawać mądre pytania. Oczywiście postaram się odpowiedzieć na  nie tak, abyś zrozumiała, bo oczywiście wiem, że twój mózg ma bardzo małą pojemność i nie przyswaja niektórych rzeczy. - chwila przerwy - To co widzisz przed sobą, to ciało przyjaciółki, ale ona  już nie ma nad nim kontroli, bo to ja steruję każdym jej ruchem.
            Alexis przewróciła oczami. Dużo jej dało słowo JA.
            -A może jaśniej?
            -Mam na imię Tori i wykorzystałam to ciało, aby po raz kolejny pozbyć się ciebie Księżniczko Przeklętych.
            Tori. To imię odbiło się w jej głowie jak echo. Słyszała już je z ust dziwnego gościa Iana.
            Megan zrobiła krok do przodu, po czym zatrzymała się słysząc czyjś głos.
            -Daruj sobie Tori.
            Obydwie odwróciły się w stronę głosu, zobaczyły Iana. On wyjął nagle coś z kieszeni i rzucił w kierunku dziewczyny. Megan bez problemu to złapała. Widelec. Zapewne Alexis parsknęłaby śmiechem, gdyby nie to, że znajdowała się w takiej sytuacji. Tori w ciele Megan patrzyła przez chwilę na tą rzecz, a potem zgniotła go jednym palcem i odrzuciła na bok. Wtedy Ian rzucił się na nią z pięściami. Oczywiście to też nie zrobiło na niej wrażenia. Gdy był już o krok od zadania jej ciosu w twarz, wyciągnęła rękę i odepchnęła go w taki sposób, że poleciał przez drzwi i wylądował w pomieszczeniu, w którym były kabiny. Alexis krzyknęła przerażona.
            -Ten głupi chłopak niech sobie nie myśli, że jest w stanie mi cokolwiek zrobić. - dobiegł ją głos Tori.
            Spojrzała w jej stronę.
            -Oczywiście nie będzie ci już dane zobaczyć, czy on to przeżył.
            Alexis nie patrzyła na Megan tylko na nóż, który trzymała w ręce. Na nóż, który był pokryty krwią, której wcześniej tam nie było. Z przerażeniem patrzyła jak skapuje na ziemię. Nie mogła dopuścić do siebie myśli, że on może już nie żyć.
            Megan stanęła jakiś metr przed nią, a na jej twarzy pojawił się triumfalny uśmiech.
            -Żegnaj Danea. Do następnego wcielenia...

5 komentarzy:

  1. No to niedługo dojdziemy do właściwego wątku, nie? Hmm? Co tu dużo pisać, po prostu czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Urywanie w takim momencie to grzech xd
    Rena jak ja cię dorwie to nie chcesz nawet wiedzieć co ci zrobię ....
    A rozdział jak zawsze niesamowity, chociaż czekam na kolejny .. Pamiętam jak ty mi to opowiadałaś tylko jaki piszesz to wydaje mi się bardziej kolorowy . ;D
    Dziwna jestem co nie ?
    Pozdrawiam i ciekawych ferii.
    Zapraszam
    as-w-poszukiwaniu-prawdy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początku powiem, że piękny masz szablon ;)Rozdział jest jak zawsze cudowny. Jestem naprawdę ciekawa co wyniknie z relacji Iana i Alexis. Może wielka miłość? Hym kto wie. Nie mogę się już doczekać nn.
    Pozdrawiam i życzę weny Destiny ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurde! Napisałam już komentarz i chciałam opublikować, ale kochany blogger postanowił w tym czasie wyskoczyć z jakimś błędem. Ciul, jeszcze raz.
    Rozdział bardzo mi się podobał. Ogólnie lubię twój styl, przyjemnie się czyta ;) Jedyne czego nie mogę przeboleć to ta końcówka. Wiesz, że tak się nie robi? Nie cierpię, gdy ktoś urywa tak interesujący wątek w tak mało odpowiednim miejscu. Taa, odezwała się ta, co wcale tego nie robi, hah!
    W każdym razie nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Ja już chcę dowiedzieć się, co się stało z Ianem oraz co czeka teraz Alexis! W sumie zastanawia mnie również co tak naprawdę łączy tych dwoje, bo chyba to przekracza granice zwykłej, przeciętnej przyjaźni? W ogóle wszystko mnie tutaj ciekawi, bo historia jest niesamowita, a ja niestety nie miałam okazji zapoznać się z jej poprzednią wersją, nad czym odrobinę ubolewam :)
    W każdym razie czekam z niecierpliwością na następny rozdział i w międzyczasie zapraszam na takowy do siebie.
    Pozdrawiam!
    [granica-przebudzenia]

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszy mnie, że w tym rozdziale postanowiłaś potrzymac trochę w niepewności. Ja bardzo lubię takie momenty, gdy akcja zostaje przerwana i można snuc domysły co teraz będzie.

    OdpowiedzUsuń

wykonała Anaya