niedziela, 6 stycznia 2013

I. Rozdział 2

Niewiedza to wielki ciężar, lecz ten, kto go dźwiga - nie czuje go.”
Valeriu Butulesce

            Na początku Alexis nie widziała nic. Wydawało jej się, że leży na czymś, co się porusza. Nie mogła sobie przypomnieć kim jest, ani co w ogóle robi. Niespodziewanie przed jej oczami zaczęły skakać kolorowe kółka, a od patrzenia na nie rozbolała ją głowa. Instynktownie podniosła rękę, aby dotknąć miejsca, w którym najbardziej doskwierał jej ból. Tam poczuła coś miękkiego i zimnego.
            -Słyszysz mnie?
            Dziwnie poczuła się słysząc ten głos. Nie wiedziała czemu, ale była pewna, że już go kiedyś słyszała. Poczuła wielkie pragnienie, aby spojrzeć na tę osobę i dowiedzieć się o niej czegoś więcej.           Nadal jednak było ciemno. Wtedy dotarło do niej dlaczego. Pewnie gdyby nie bolała ją głowa wybuchnęłaby śmiechem ze swojej głupoty. Przecież przez cały ten czas miała zamknięte oczy, to w jaki sposób chciała cokolwiek zobaczyć. Otworzyła je gwałtownie, czego od razu pożałowała. Światło słoneczne poraziło ją tak mocno, że przez to znowu przestała widzieć. Rożnica była jednak taka, że tym razem wszystko było czerwone. Gdy jej wzrok zaczął przyzwyczajać się do światła, zaczęła zobaczyła poszczególne części pokoju, w którym się znajdowała. Na samym końcu dostrzegła, że ktoś siedział obok niej. Były to tylko kontury i czarna plama, ale doskonale wiedziała, że jest to ta sama osoba, którą jeszcze chwilę temu tak pragnęła zobaczyć. Gdy wzrok zaczął odzyskiwać swoją dawna wartość, zaczęła dostrzegać tę osobę lepiej. Jasnobrązowe włosy, zielone tęczówki i szeroki uśmiech. Gdy Alexis zrozumiała kim jest ten człowiek, pisnęła.
            -Spokojnie, spokojnie, nie piszcz tak Alexis, nie będę się już na ciebie rzucał... - powiedział rozbawionym głosem - Wczoraj po prostu pomyliłem cię z kimś innym.
            Koło Alexis we własnej osobie siedział chłopak, który był byłym narzeczonym jej siostruni Natashy. Poczuła jak na jej policzkach pojawia się szkarłatny rumieniec. Miała wielką chęć zapadnięcia się pod ziemię, gdy dotarło do niej, że to mu wczoraj przywaliła z kolanka w czułe miejsce. Próbowała cofnąć się w stronę ściany, ale wtedy znowu zaskoczył ją ból. Czuła się tak, jakby ktoś wbijał jej szpilki w czaszkę.
            Czuła się dziwnie znów siedząc z nim w tych samych czterech ścianach, dlatego też zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu, aby on nie zauważył zażenowania na jej twarzy. Jak mogła go nie poznać? Mieszkał przecież u nich w domu prawie rok. Widziała go przecież codziennie: jak wstawała i jak wracała do domu. Znała go lepiej niż Megan czy swoich rodziców. Czuła się strasznie, że tak go wczoraj potraktowała. Z drugiej jednak strony cieszyła się, że w końcu go spotkała, nie wiedziała go bowiem od pół roku, odkąd nie pokłócili się z Natashą. On wyprowadził się do nich z domu, a ona wyjechała na drugi koniec USA.
            Alexis powoli podniosła się do pozycji siedzącej i zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu tak jak wcześniej postanowiła. Pokój był pusty i mały, z jednym oknem, przez które do pokoju wlatywały promienie słoneczne. Były tam też dwie szafy, jedna zwykła, zapewne na ubrania, a druga ze szklaną szybą, gdzie stały poukładane książki. Wtedy dopiero zrozumiała, że nie jest u siebie w domu, ani u Megan, ani u żadnej innej osoby, którą znała.
            -Gdzie ja jestem? - zapytała, a jej głos zadrżał. Uświadomiła dobie, że nie pamięta, co tak na prawdę stało się poprzedniego dnia.
            Spojrzał na nią ze zdzwanianiem.
            -Nie pamiętasz?
            Potwierdziła tą informacje. On tylko westchnął i zapadła cisza.
            -Znalazłem cię w lesie. Musiałaś uderzyć się w coś głową, bo leżałaś nieprzytomna na ziemi.
            Fala wspomnień powróciła tak nagle, że od ich nadmiaru zakręciło się Alexis w głowie. Charlotta i jej przekręty, krzyki rodziców i ich raniące słowa, ucieczka z domu i wilki, które rozpłynęły się w powietrzu, gdy upadła na ziemię. Nim się zorientowała z jej oczu zaczęły płynąć łzy. Najpierw były to pojedyncze krople, które bardzo powoli staczały się po jej policzkach. Potem jednak przekształciły się w istny potok, którego nie dało się zahamować. Była mu wdzięczna, że nie pytając o nic przysunął się bliższej i objął ją ramieniem. Z resztą nie musiał pytać, doskonale wiedział co mogło być powodem jej złego samopoczucia. Wiedział przecież jak zachowuje się Charlotta. Poznał to nawet na własnej skórze, ale od razu udowodnił małemu potworkowi, że nie z nim takie numery, więc dziewczynka zostawiła go w spokoju, chociaż to mało powiedziane - ona zaczęła omijać go szerokim łukiem.
            Alexis zawsze w takich momentach pragnęła czyjejś bliskości, kogoś kto nie będzie się jej pytał co się stało, tylko pozwoli się jej wypłakać. Zawsze była to Natasha. Potrafiła przesiedzieć obok niej dwie godziny nucąc jej do ucha jakieś piosenki, co zawsze ją uspakajało. Niekiedy, gdy jeszcze z nimi mieszkał, też był jedną z osób, które pocieszały ją w tych najgorszych chwilach. Teraz jednak nie miała nikogo.
            Gdy przestała już płakać, albo po prostu nie miała już czym, zaczęła opowiadać mu wszystkie te rzeczy, których tak na prawdę nigdy nikomu nie powiedziała. Nawet Natashy. W tym momencie czuła się jakby ktoś zabrał z jej barków kawałek tego ciężaru, który od tak dawna dźwigała. Chłopak nie kazał się jej zamknąć, tylko ze skupieniem na twarzy słuchał tego jak wszystko z siebie wyrzucała. Gdy skończyła poczuła jak jej wewnętrzny ból zelżał.
            Uśmiechnął się do niej.
            -Chodź, powinnaś coś zjeść.
            Przez chwilę Alexis zastanawiała się nad tą propozycją, choć mogła być trochę ryzykowna. Dotarło jednak do niej, że na serio jest głodna. Jej brzuch jak na potwierdzenie zaburczał cicho. Odrzuciła więc z siebie ciepłą kołdrę. Zauważyła, że nadal jest ubrana w to samo co wczoraj. Wstała, ale nie utrzymała zbyt długo w pionie. Z jej lewą nogą było coś nie tak, bo przeszył ją nagle straszliwy ból. Syknęła głośno, po czym upadła na kolana.
            -Nie ruszaj się - szepnął jej nagle do ucha, po czym podniósł ją z ziemi i położył na łóżku, jak gdyby nic nie ważyła.
            Zdjął skarpetę z obolałej nogi.
            -Tylko nie krzycz, ok?
            Prychnęła i już chciała powiedzieć, że nie wydziera się, gdy noga zaczyna ją boleć, ale nawet nie otworzyła ust, bo to znowu wróciło. Tym razem było jednak silniejsze. W oczach Alexis stanęły łzy, ale zebrała się w sobie i postanowiła, że nie uroni ani jednej, aby pokazać mu, że jest silna. Już wystarczą te łzy, które dziś już przy nim wylała.
            -No i już po wszystkim. Trochę zielona, ale nic ci nie będzie. - powiedział po chwili. Wyjął z jakiegoś pojemnika bandaż, którym zaczął zawijać jej nogę.
            Alexis odczuwała wewnętrzny spokój, choć powinna być przerażona. Rodzice zaczęli jej nienawidzić tak samo jak Natashe. Uciekła z domu. Skręciła sobie kostkę. Siedziała w domu byłego narzeczonego siostry, Iana McColla, studentka czwartego roku medycyny. Ona czuła jednak jedynie błogi spokój.
            Ian nie zauważył jednak emocji wypisanych na jej twarzy, bo wstał i wyszedł z pomieszczenia. Gdy wrócił trzymał w rękach miskę i łyżkę. Podał te rzeczy rudowłosej.
            -Trzymaj, jesteś u mnie w domu, co oznacza, że nie pozwolę ci głodować - powiedział - Choć nie wiem czy to jest jadalne. Sam gotowałem, więc nic nie wiadomo.
            Alexis uśmiechnęła się do niego, chodź wiedziała, że ma racje. To na pewno nie mogło być jadalne! Ian był totalnym beztalenciem w dziedzinie gotowania. Jej matka kiedy obiecała sobie, że na uczy go gotować, ale gdy trzy razy pod rząd spalił ziemniaki w wodzie, przesolił zupę, tak, że w ogóle nie była jadalna i spaprał sos, którego w ogóle nie można było tak nazwać, zrezygnowała. Nie chciała go jednak urazić, więc zaczęła jeść.
            -Gdyby nie to, że makaron jest niedogotowany i to, że chyba zapomniałeś dodać soli, to zupa byłaby na prawdę dobra. - powiedziała, gdy miska leżała już na stoliku obok niej.
            Zaśmiał się.
            -Mówisz dokładnie jak twoja matka.
            Alexis nie wiedziała czemu, ale zachciało się jej spać. Nie chciała tego pokazywać, ale nie udało się jej powstrzymać ziewnięcia.
            -Połóż się i odpocznij. Posiedzę tu do póki nie zaśniesz. - powiedział.
            Posłusznie położyła głowę na poduszkę, a on przykrył ją kołdrą. Tak jak obiecał siedział obok niej. Alexis nie mogła jednak przepuścić okazji, ale nie zapytać go o rzecz, która dręczyła ją od pół roku.
            -O co pokłóciliście się z Natashą? - zapytała, a jego twarz diametralnie zaczęła zmieniać swój wyraz.
            Z opresji odpowiadania jej na to pytanie wyrwało go pukanie do drzwi. Ian wstał i poszedł otworzyć. Alexis cieszyła się, bo drzwi wejściowe były na przeciwko pokoju, w którym się znajdowała. Widziała jak maska obojętności zniknęła ledwo je otworzył. Posłał jej przepraszające spojrzenie, zamykając drzwi od jej pokoju.
            Alexis od razu podjęła decyzję. Wyskoczyła z łóżka i pokuśtykała w stronę drzwi. Przyłożyła ucho i zaczęła nasłuchiwać.
            Przez dłuższy czas panowała cisza. Oczami wyobraźni widziała jak Ian piorunuje wzrokiem swojego nieoczekiwanego gościa.
            -Czego chcesz? - zapytał beznamiętnym tonem.
            Ta druga osoba zacmokała.
            -Tyle się nie widzieliśmy kolego, a ty tak mnie witasz...
            -Czego chcesz? - usłyszała ponownie to samo pytanie, ale tym razem przepełnione złością.
            Druga osoba, która musiała być za pewne chłopakiem, nie zwróciła uwagi na to pytanie.
            -Myślisz, że uda ci się obronić Księżniczkę? - zapytał. Alexis wyobraziła sobie krzywy uśmiech na twarzy rozmówcy.
            Ian burknął coś pod nosem, co rozbawiło tego drugiego.
            -Ona przyciąga wszystkich Przeklętych. Ja jestem tu z tego powodu, zresztą ty też. - po chwili dodał już ciszej - Moja siostra tu jest, wilki czarownicy też. Myślisz, że ile czasu zajmie Tori pójście w ich ślady. No oczywiście nie mówiąc, że ona może tu być już od dawna...
            Przez chwilę panowała cisza, a potem nagle usłyszała syk Iana.
            -Na zewnątrz! Natychmiast!
            Potem było już słychać tylko trzaśniecie drzwiami i ciszę przerywaną oddechami Alexis. Ona oczywiście nie zrozumiała nic z tej rozmowy, co oznaczało, że nie zamierzała się tym przejmować. Wróciła do łódka, ledwo położyła głowę na poduszkę zasnęła.
***
Witajcie;)
Osoby, które czytały poprzednią wersje opowiadania widzom już czemu chciałam zacząć je od nowa. Wielu z was pisało mi, że to głupie, że Alexis postanowiła zaufać osobie, której nie znała. Oczywiście sama zorientowałam się, że to głupie, ale nie mogłam tego zmienić po środku opowiadania. Dlatego też postanowiłam zacząć od nowa, z tą nową wersjom. Uważam, że "narzeczony starszej siostry" lepiej tu pasuje prawda? Alexis go znała, mieszkała z nim w jednym domu, więc nikt nie może się czepiać, że z nim zamieszkała.;D
Acha chciałam was też zachęci, abyście zajrzeli na bloga PROZAICY. Możecie znaleźć tam porady dla piszących  konkursy z nagrodami. Najbardziej jednak powinniście zwrócić uwagę na akcje "12/12". Uważam, że jest godna uwagi i może być niezłym wyzwaniem dla osób, które kochają pisać.
No to więc na tyle
pozdrawiam,

11 komentarzy:

  1. Mmmm cudowne. Narzeczony jej siostry bardziej tu pasuje dobrze to wymyśliłaś ;) Hym ciekawe czy coś między nimi zaiskrzy. Miło z jego strony,że jej pomaga. Biedna Alexis tyle okropieństw jej się przytrafia z strony rodziny. I do tego ta rozmowa Iana z tym jego kolegą ciekawe co z tego wyniknie. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ;p Z tego co pamiętam .... Może lepiej nie będę pisać ;D
    Dziękuje Renuś ; ** za wszystko .
    Pozdrawiam ; **

    OdpowiedzUsuń
  3. Narzeczony zdecydowanie lepiej tu pasuje ;). A tak to mi się podoba, a poprzednią wersje czytałam, tak więc czekam na nn. Chcę też Cię zaprosić na nowego bloga: http://hikari-to-dojo.blog4u.pl mam nadzieje że zostawisz komentarz i przeczytasz pierwszy rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć i czołem :)
    Postanowiłam, że wpadnę do ciebie w niedługim czasie i oto jestem.
    Wcale nie żałuję, bo opowiadanie zapowiada się bardzo ciekawie. Niebanalny styl, ciekawe opisy, wartka akcja, dobrze wykreowane postacie. Czego chcieć więcej? Wszystko to strasznie mnie wciągnęło i już teraz zapowiadam, że jeszcze nie raz odwiedzę twoje opowiadanie.
    Polubiłam Alexis i strasznie mi jej szkoda, bo przytrafia jej się tyle złym rzeczy. Jestem ciekawa jej dalszej historii.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witoj sioruś. Wybacz, że tak długo zwlekałam z przeczytaniem rozdziału, ale, gdy ma się 38-39 stopni goraczki, od trzech dni wypluwa płuca, a najlepszymi przyjaciółmi są rutinoscorbin, antybiotyk i chusteczki do nosa do tego w feria to ma się praktycznie wszystkiego dosyć. A propo rozdziału był ciekawy, a końcówka trochę tajemnicza. Tak przy okazji ona poszła do łóżka nie do "łódka".
    Z powarzeniem your little sister :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Postanowiłam od początku zacząć historie Sakurai. Mam nadzieje że prolog przypadnie Ci do gustu: http://calkiem-inna-historia.blog4u.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Ah...Miwo nie tylko ty byłaś chora :D
    A jesli chodzi o rozdział ciekawy ...:D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajni wprowadziłaś tego byłego narzeczonego Natashy. Choc na początku myślałam, że Alexis z Tori będzie spotykac się tylko po śmierci.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zmień jeszcze w pierwszym rozdziale - wynika z niego, że Alexis jest jedynaczką.

    OdpowiedzUsuń
  10. Danae to Ian? (napadł ją Danae, a tu wychodzi, że Ian)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powinno być chyba "wróciła do łóżka",a le tak poza tym to opowiadanie idzie w bardzo intrygującym kierunku. Szkoda, że nie mogę sobie spokojnie na raz przeczytać wszystko. NIe wiem, czy to jakieś przekleństwo, ale co skończę rozdział, to zaraz ktoś mnie po coś woła...

    OdpowiedzUsuń

wykonała Anaya