wtorek, 25 grudnia 2012

I. Rozdział 1

„Miłość i nienawiść są dwoma obliczami tego samego”
Witold Gombrowicz
             Równo o godzinie piętnastej dzwonek zadzwonił ogłaszając wszystkim, że ostatnia lekcja tego dnia dobiegła końca. Uczniowie wyszli z klas ucieszeni tym, że w tym tygodniu  nie będą musieli już tu przychodzić. Pomiędzy nimi szła Alexis Gray, wysoka, rudowłosa dziewczyna o przenikliwych błękitnych oczach i oliwkowej cerze. Szukając czegoś w swojej pojemnej torebce wyszła z ogromnego budynku liceum wraz ze swoją przyjaciółką.
            -Idziesz dzisiaj na imprezę do Ashley? - zapytała Megan, a na jej twarzy pojawiła się nadzieja.
            -Niestety nie. Muszę pilnować tego potwora... - powiedziała z niesmakiem, przypominając sobie o osobę, która zniszczyła jej wszystkie dzisiejsze plany.
            Tym potworkiem była jej rozpieszczona i głupia „siostra”.
            -Żałuj! Dzisiaj Ashley miała pokazać nam tego swojego nowego chłopaka. Słyszałam płotki, że to jest niezłe ciacho! - szeptała podniecona jakby to była najważniejsza rzecz na świecie.
            Alexis uśmiechnęła się, choć miała dość mieszane uczucia. Megan była płytką dziewczyną, interesowały ją tylko ciuchy, makijaż, chłopcy i najnowsze ploteczki. Wiele razy Alexis zastanawiała się dlaczego tak na prawdę się ze sobą przyjaźnią, skoro w niczym do siebie nie pasują.
            Pożegnała się z nią szybko i ruszyła prostą drogą w stronę domu. Mieszkała na obrzeżach miasta, gdzie rzadko który autobus jeździł. Jej rodzice do późna siedzieli w pracy, więc musiała wracać piechotą. Jej to jednak nie przeszkadzało. Nie lubiła zatłoczonych miejsc, doprowadzały ją zawsze do bólów głowy. Zresztą po siedmiu lekcjach w szkole i siedzeniu w czterech ścianach na lekcji to było dla niej zbawieniem.
            Gdy znalazła się pod swoim domem humor popsuł się jej doszczętnie. Przeklęła pod nosem otwierając drzwi. Każdy by tak zareagował, gdyby przypomniał sobie, że za chwilę, aż do powrotu rodziców będzie musiała niańczyć i spełniać każdą zachciankę swoje „siostry”. Ledwo zdjęła buty i odłożyła je na ich miejsce zobaczyła kartkę przyczepioną na lustrze w przedpokoju.
„Pilnuj Charlotty.

Zrób jej coś do jedzenia, bo na pewno jest głodna.
Nie wychodź z domu, bo ona boi się zostawać sama.”
            Zgrzytając zębami weszła do salonu, gdzie przed dużym telewizorem siedziała Charkotta. Słysząc jej kroki odwróciła głowę i obdarowała ją spojrzeniem. Uśmiechnęła się do Alexis, co nie mogło znaczyć niczego dobrego.
            Charlotta Gray to dziesięcioletnia diablica o twarzy małego i słodkiego aniołka. Duże, miodowe oczka potrafiły wyprosić wszystko i zawsze uwolnić się od jakichkolwiek oskarżeń.      Długie jasnobrązowe włosy okalające rumianą twarzyczkę, o dużych pełnych ustach, które potrafiły wypowiedzieć każde kłamstwo bez żadnego zająknięcia. Niestety Charlotta była bardziej podobna do rodziców niż Alexis, nawet jeżeli była ich adoptowaną córką. Nikt nie wiedział skąd u starszej z sióstr rude włosy i błękitne oczy, skoro nikt w rodzinie takich nie miał.
            Alexis odwzajemniła uśmiech, choć tak na prawdę z chęcią by się pożygała. Nienawidziła jej. Charlotta okręciła sobie obojga rodziców i starszą siostrę Natashe w około palca, a oni robili wszystko na jej zawołanie. Jeżeli coś przeskrobała wylewała potoki łez oskarżając na końcu Alexis, mówiąc, że to ona ją do tego namówiła. Wiele razy dochodziło do tego, że przez przekręty potworka rodzice nakładali różne kary na starszą z rudą. Ona się jednak nimi nie przejmowała, zawsze była to jakaś błahostka, której do szczęścia nie potrzebowała. Najbardziej bolało jednak Alexis to, że po nałożeniu takiej kary przestawali się do nie odzywać na kilka dni, bo „zraniła małą i kochana Charlottę”. Tego nie potrafiła przeżyć. Zazwyczaj wtedy siadała w koncie swojego pokoju i płakała. Gdy ten drogocenny płyn się kończył wkładała słuchawki do uszu i słuchała smutnej muzyki na cały regulator tak aby zgłuszyć wszystkie swoje myśli.
            -Jestem głodna.... - zaszczebiotała Charlotta machając przy okazji swoimi czarnymi, długimi rzęsami.
            -Co chcesz? - zapytała Alexis starając się, aby jej głos był naturalny, a nie przepełniony złością.
            -Hmm, pomyślmy. Chciałabym hamburgera i frytki - na jej twarzy pojawił się diabelski uśmiech.
            Alexis zatkało.
            -Ale rodzice mówili, że mam nie wychodzić z domu. - powiedziała mając nadzieję, że mały potworek przypomni sobie o swoim lęku zostawania samej w domu. Tak na prawdę chodziło jej o coś innego. Alexis musiałaby znów przejść połowę trasy którą już pokonała, bo najbliższa butka z fast foodami znajdowała się koło szkoły, a po tym na domiar złego musiałaby wracać do domu po zachodzie słońca, ciemnymi uliczkami. A ona panicznie bała się tej trasy, szczególnie nocą.
            To jednak w żaden sposób nie podziałało na Charlottę.
            -Oj tam, oj tam. Nie powiem im. Idź i przynieś mi to, co chciałam. - powiedziała, po czym odwróciła wzrok w stronę telewizora pokazując w ten sposób, że rozmowa jest zakończona.
            Westchnęła, po czym ruszyła do kuchni, aby wziąć stamtąd pieniądze na zachcianki siostry. Wróciła do przedpokoju, gdzie ubrała buty i wyszła z domu.
            Idąc zastanawiała się czemu znowu ulega prośbie Charlotty. Czemu nigdy nie potrafi się sprzeciwić. Nie wiedziała. Miała to po prostu we krwi. Była miła i uległa, znosiła wszystko z uśmiechniętą maską na twarzy. Albo po prostu bała się, że diablica nagada coś jej rodzicom za co oni ją znienawidzą, tak jak Natashe...
            Alexis miała wielką nadzieję, że uda jej się wrócić do domu przed zachodem słońca. Oczywiście wszystko było przeciwko niej. Budka z hamburgerami była zamknięta z powodu choroby właściciela. Dzięki temu jej trasa wydłużyła się o kolejne piętnaście minut. Teraz musiała dojść do dużej galerii handlowej. Gdy w końcu się tam znalazła w McDonaldzie była duża kolejka, a w KFC jeszcze dłuższa. Ze zrezygnowaniem stanęła w tej mniejszej nerwowo zerkając na zegarek. Jej rodzice mieli wrócić o siedemnastej. Musiała być pół godziny przed nimi, aby potwór zdążyła zjeść i usunąć ślady tej zbrodni.
            Na jej nieszczęście akurat gdy miała zamówić, okazało się nagle, że nie ma już hamburgerów i, że musi poczekać piętnaście minut, aby przygotowali następne. Ostatkiem sił powstrzymała się od rzucenia młodej sprzedawczyni paru przekleństw i zrobienia monologu na temat piekła, które przeżyje w domu, jeżeli nie wróci na czas. Z maską na twarzy zapłaciła i usiadła czekając na swoje zamówienie. Gdy już je w końcu dostała to postanowiła, że oszczędzi sobie czasu i pojedzie autobusem, wysiądzie na najbliższym przystanku, z którego będzie mała już tylko pięć minut do domu. Oczywiście Alexis na ten jeden jedyny autobus kierujący się w tamtą stronę spóźniła się o minutę. Następny miał pojawić się dopiero za pół godziny.
            Wzięła bardzo głęboki wdech, po czym ruszyła piechotą do domu. Starała się iść szybko, ale po paru minutach zmęczyło ją takie tempo. Do tego wszystkiego słońce już dawno zaszło, ulice oświetlały tylko pojedyncze latarnie. Przez całą drogę błagała, żeby nikogo nie spotkać. Każdy o tej porze, a w szczególności w tej cześć miasta wydawał się jej podejrzany. Ale oczywiście życie tego dnia chało dobić gwóźdź do jej trumny.
            Gdy przechodziła koło uwielbianego przez wszystkich uczniów miejsca zwanym szkołą, zobaczyła opartego o jej mury chłopaka. Patrzył przed siebie, jakby na kogoś czekał. Jego jasno brązowe włosy opadające na czoło było widać z daleka w tej ciemności. Miała dziwne wrażenie, że skądś go zna, ale teraz jej umysł był przyciemniony strachem i dawnymi lękami, nie był w stanie przypomnieć sobie kto to mógłby być.
            Wzięła głęboki wdech po czym przyspieszyła, aby jak najszybciej go minąć. Z samej ciekawości odwróciła lekko głowę w jego stronę, aby zobaczyć czy jednak jest to ktoś zanjomy. Zatrzymała się, gdy zobaczyła, że on wpatruje się w nią z zaskoczeniem.
            -O bogowie. Danea, to ty? - szepnął.
            Alexis krzyknęła, gdy chłopak ją przytulił. Instynktownie uniosła kolano uderzając go w krocze. Potem jeszcze z całej siły uderzyła go workiem z jedzeniem dla Charlotty. Przez przypadek niestety opuściła go. Nie zwróciła jednak na to uwagi, zaczęła biec przed siebie. Raz tylko odwróciła się, aby zobaczyć czy ją goni. Na szczęście nikogo nie zauważyła. Zatrzymała się próbując złapać powietrze. Wtedy zauważyła, że jest już przed swoim domem. Z przerażeniem spojrzała na auta zaparkowane na krawężniku, czarną terenówkę jej ojca i czerwone BMW matki. Przeklęła głośno wiedząc, że teraz nieźle się jej oberwie. Zastanawiała się, czy nie lepiej obejść dom dookoła i wejść od razu do swojego pokoju przez okno. Doszła jednak do wniosku, że lepiej mieć to już z głowy.
            Gdy weszła do domu zdążyła tylko zdjąć kurtkę i jednego buta, gdy w przedpokoju pojawił się jej ojciec z furią wymalowaną na twarzy. Złapał ją mocno za ramię i zaciągnął w stronę salonu. Zobaczyła tam swoją matkę, a na jej kolanach płaczącą Charlotte.
            -No proszę. Tłumacz się teraz.... - wysyczał przez zęby.
            Spojrzała na niego, potem na matkę nie rozumiejąc o co chodzi.
            -Już wiele razy przymykaliśmy oko na twoje zachowanie. Wychodzenie z domu bez pozwolenia, złe towarzystwo, imprezy i to że nienawidzisz własnej siostry. Ale to co zrobiłeś dzisiaj, to szczyt wszystkiego.
            -Ale o co wam chodzi? - zapytała Alexis. Jej serce zaczęło bić szybciej. Wiedziała, że wpakowała się w niezłe gówno.
            -No nie. Nie dość, że pyskata, to jeszcze kłamie w żywe oczy i udaje głupią! - krzyknął jej ojciec, a po chwili dodał spokojniej - Charlotto kochanie, przypomnijmy twojej siostrze, co takiego zrobiła.
            Zapłakane oczka, które wydawały się mieć jeszcze jaśniejszą barwę niż zawsze, spojrzały posłusznie na ojca, potem na Alexis.
            -Ona...ona ledwo wróciła do domu, zaczęła wołać uradowanym głosem, że szykuje się dzisiaj niezła impreza i że musi od razu na nią iść. Gdy powiedziałam jej, że jestem głodna przyniosła mi trochę suchego chleba i powiedziała, że skoro jestem królikiem, to mogę to schrupać. Gdy wychodziła z domu podeszłam do niej i powiedziałam, żeby mnie nie zostawiała, bo boję się być sama, ona uderzyła mnie w twarz mówiąc, że ma w nosie wasze zasady. Zabrała też pieniądze z szafy. Widziałem przez okno jak komuś jej daje i w zamian otrzymuje jakiś woreczek.
            Gdyby szczęka Alexis była gumowa i potrafiła się wydłużać, zapewne leżałaby w tej chwili na ziemi, a oczy koło nich.
            -Co? - krzyknęła, gdy już otrząsnęła się z szoku. - Ty mała gówniaro, co ty wygadujesz?
            -Mówi prawdę, nie to co ty - wtrąciła się jej matka, która do tej pory tylko się przysłuchiwała całej rozmowie - Alexis zawiodłam się na tobie.
            -Przynosisz hańbę naszej rodzinie. Wiesz co? Żałuję, że w ogóle się urodziłaś! Wolelibyśmy, aby to Charlotta była naszą prawdziwą córką, a nie ty!
            Wpatrywała się w nich z niedowierzaniem i smutkiem. Do jej oczu napłynęły łzy, ale nie pozwoliła im polecieć. Musiała pokazać, że jest twarda.
            -Ty mała, głupia suko! Jak ja cię dorwę... - wykrzyknęła nie mogąc już kryć swojej złości.
Nie dokończyła jednak swojej wypowiedzi. Ojciec uderzył ją z całej siły w twarz.
            -Wynoś się stąd! - krzyknął w jej stronę.
            Alexis złapała się za piekący i czerwony policzek, po czym odwróciła się i pobiegła do swojego pokoju. Nim jednak wyszła z pomieszczenia zobaczyła jak na twarzy Charlotty, po której nadal spływały jeszcze słone łzy, pojawił się triumfalny uśmiech, a w jej oczy zaczęły świecić w dziwny nienaturalny sposób. Ona jednak nie zwróciła na to uwagi. Pobiegła do swojego pokoju zamykając za sobą drzwi na klucz. Usiadła na ziemi w miejscu, w którym zazwyczaj płakała i zaczęła wylewać potoki łez. Nie rozumiała dlaczego tak ją traktowali. Czemu jej nienawidzili. Czemu zawsze wierzyli Charlottcie. Gdy się już uspokoiła wiedziała co powinna zrobić. Zarzuciła na siebie najcieplejszą bluzę, po czym otworzyła okno i wyskoczyła przez nie. Było ciemno, ale bez problemu zauważyła dwa duże wilki stojące na środku ulicy. Wpatrywały się w Alexis żółtymi oczami. Zawarczały cicho, po czym zaczęły kierować się w jej stronę. Spanikowała, wilki były drugą rzeczą, przy której wpadała w panikę. Mieszkali przy lesie i było ich bardzo dużo, czarnych wilczurów z dziwnymi oczami.
            Wiedziała, że nie powinna, ale strach wziął górą. Zaczęła biec przed siebie. Cały czas słyszała ich oddechy i wycie za sobą. Wiedziała, że są już coraz bliżej. Wtedy w oddali zobaczyła światło, mały promyk nadziei. Przyspieszyła. Wiedziała, że musi tam dobiec, bo inaczej zginie. Na jej nieszczęście potonęła się o wystający korzeń. Upadła uderzając głową o kamień. Głosy wilków nagle zniknęły, a zamiast nich pojawił się inny.
            -Nic ci nie jest? - usłyszała czuły, męski głos zanim straciła przytomność.

13 komentarzy:

  1. Po pierwsze ładny szablon ;) Po drugie świetny rozdział też bym się wkurzyła gdybym musiała pilnować młodszej siostry zamiast iść na imprezę. Ale ta jej siostra jest wredna i można by powiedzieć, że również wymagająca no i kłamliwa.Eh biedna Alexis ja bym tego raczej nie wytrzymała. Jej rodzice są tacy naiwny, że wierzą w każde słowo Charllot, ale co się dziwić skoro jest zapewne ich oczkiem w głowie. Rozdział jest świetny informuj mnie o nowych notkach. Pozdrawiam Destiny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze bardziej nienawidzę Charlotty xD Poza tym zaczynam myśleć, że wredne zachowanie przybranej siostry Alexis i ślepo zapatrzeni w nią rodzice to sprawka tej czarownicy, czy kogoś podobnego ;) Ciekawi mnie jeszcze sprawa Natashy. Co takiego Charlotta zrobiła, że rodzice tak bardzo nienawidzą siostry Alexis i - co najważniejsze - dlaczego to zrobiła? Nawet jeśli była "opętana" przez Tori to czarownica musiała mieć jakiś powód, żeby wyżywać się też na Natashy, a nie tylko na księżniczce Przeklętych.
    Pozdrawiam, Sea Goddess ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. SPAM! Chcesz, aby Twoją twórczość czytało się milej i płynniej? Oferuję lekką pomoc przy korekcie Twoich rozdziałów. Pozbędę się błędów ortograficznych, stylistycznych i wielu innych, przez które zawsze dostajesz niższą ocenę z prac pisemnych na "kochanym" polskim.
    ZAPRASZAM if-you-dont-believe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że mnie zaskoczyłaś. Na początku myślałam, że to kolejny banalny tekst. Jednak wciągnęło mnie to niesamowicie i przyprawiło o prawdziwy dreszczyk emocji.
    Ten mały diabełek ma niesamowitą wyobraźnie, normalnie jej opowieść zwaliła mnie z nóg.

    Jednak zanim zabrałam się za pisanie tego komentarza ojczulek mi przerwał i już nie pamiętam niedociągnięć które gdzieś mi tam stanęły.

    "Niestety Charlotta była bardziej podobna do rodziców niż Alexis, nawet jeżeli była ich adoptowaną córką"
    To trochę dziwne zdanie "nawet jeżeli była" To była czy nie ?
    Powinnaś to zmienić, bo to brzmi jak przypuszczenie, jak by narrator nie był pewny czy ona jest adoptowana czy nie.

    hmm...
    Jeszcze ciekawi mnie zachowanie rodziców, są tacy nieludzcy...
    ale zapewne to część fabuły jak sądzę.

    Czerń w bieli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla uznania twoje twórczości chciała bym cię nominować do "Liebster Blog Award" wszystkie informacje o tej zabawie znajdziesz w zakładce "Liebster Blog Award" (Ostatnia)

      Usuń
  5. No tak po tej małej wszystkiego można byłoby się spodziewać. Kurcze no ta mała podła żmija przekracza wszelkie granice. A czy mi się zdaje że to jest takie ramo jak poprzednia wersja. Czekam na nn. Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. No;D ale chyba nie dodałam buttonu na bloga.... kurcze ma nadzieję, ze nie jesteś o to zła. Napewno go wstawie;)

      Usuń
  7. No witaj kochana ! Po długiej przerwie od czytania,pisania blogów powróciłam ! No i miałam ogromną nadzieję,że zdołam przeczytać Twoją twórczość ! I oto jest ! Nie wiesz jak się cieszę,że mogę to czytać. :3 Charlotta moja imienniczka lecz chyba mijam się z nią charakterem ? Oczywiście mam zamiar być Twoim stałym czytelnikiem. :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem z ciebie dumna!
    podoba mi się! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Charlotta to rzeczywiscie potwor o oczach aniolka. Nie pojmuje jak moze byc taka slodka dla innych a zarazem taka diaboliczna dla Alexis. Choc z drugiej strony, jest tylko dzieckiem i moze jeszcze nieodrozniac dobra od zla.
    Jednak bardziej martwi mnie to, ze rodzice Alexis wierza malej bardziej niz Alexis.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzieci to szatany! Moja siostrzenica, niby taka grzeczna i spokojna, kiedyś pogryzła swoją koleżankę, bo ta chciała wziąć z powrotem swoje zabawki!
    Ale ten dzieciak to istny szatan i może aż za bardzo szatański, jednak powiem ci szczerze! Piszesz genialnie i z przyjemnością pochwycę resztę opowiadania!

    OdpowiedzUsuń
  11. Tło, pod które podłożony jest tekst jest moim zdaniem nieodpowiednie do białych liter - niewygodnie się czyta. Co do opowiadania, to przyznam - zaciekawiłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń

wykonała Anaya